Przejdź do głównej zawartości

Jest taki kandydat...

Już zaraz, za chwilę zabieram się za wszystkie rzeczy odłożone na bok. Chciałem tylko podzielić się pewną refleksją przedwyborczą.

Jest dwoje kandydatów.

Kandydat A, startujący z czołowych miejsc jednej z największych partii, w dużym mieście. W mieście, w którym często jeżeli tylko coś się dzieje, Ty od razu wiesz, kto za tym stoi - bo urzędowi akurat zbytnio działać się nie chce albo ma cię w głębokim poważaniu (podpowiedź kategorii - drogi, transport, miejska zieleń). Kandydat A - mimo, że młody wiekiem, generalnie nie widzi potrzeby współpracy z kimkolwiek więcej poza własną partią (wrażenie obserwatora "z zewnątrz"), usuwa też każdą wiadomość, która jest niekoniecznie po myśli kandydata - a do tego obiecuje zmianę i przełom, bo kiedy młodzi dojdą do władzy... I takie tam.

Kandydat B, startuje z ostatnich miejsc na liście. Też z dużej partii, ale jako kandydat niezależny (domyślam się, że żeby w ogóle wystartować, skądś musiał to zrobić...). Kandyduje w niewielkim mieście, w którym działanie organizacji pozarządowych nie jest koniecznością do przetrwania wszystkiego co stoi (miasto generalnie dobrze funkcjonuje), jest zaś próbą aktywizacji społeczeństwa i zbudowania jeszcze silniejszej więzi ze swoją małą ojczyzną.

W programie słowa:
Wydaje mi się, że w Naszym regionie za mało jeszcze dzieje się w kierunku rozwoju i działania organizacji pozarządowych. Budując społeczeństwo obywatelskie to właśnie aktywność ludzi jest fundamentem tworzenia naszej Małej Ojczyzny. Obywatele powinni być przekonani, że mają wpływ na rozwój swojej okolicy. 

A za słowami idą czyny, choćby te symboliczne (rozmowa na temat monitoringu kandydatów):
  • (Kandydat B) Cześć Jarku :) wychodzę z założenia, że jeśli można zmienić aktywnie coś w naszej okolicy to należy to zrobić :) jeśli chodzi o projekt to bardzo słuszna inicjatywa, jutro (w sumie dzisiaj) się tam rejestruje :) Pozdrawiam!
15 hours ago · Like
  • Jarosław Góralczyk Super podejście! (...),
15 hours ago · Like 
  • (Kandydat B) Formularz wypełniony, czekam na kwestionariusz :)
 17 minutes ago · Unlike ·   1 person

Drodzy wyborcy,
Zastanówcie się dobrze, na kogo oddajecie swój głos. Ten głos jest naprawdę ważny.

ps. Drodzy kandydaci, przepraszam, że nie oznaczyłem Was w tej notatce. Po pierwsze chodziło mi o przykład, po drugie Kandydat A i tak usunąłby ten wpis ze swojej strony ( ;-) ), po trzecie zaś nie chcę, aby ktoś przypinał mi takie a nie inne afiliacje polityczne.

Bo wiecie, za to lubię wybory samorządowe, że nie głosuję w nich na partię - głosuję na ludzi. I dlatego łatwiej mi jest oddać na Was głos.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...