Krótka notatka przed pójściem spać (gdybym nie zerknął na AntyWeba, pewnie poszedłbym spać kilkanaście minut wcześniej ;-) ). Grzegorz Marczak z AntyWeba wspomniał o zielonkawej fali przetaczającej się właśnie przez Twittera, co oczywiście związane jest z "ratowaniem" irańskiego społeczeństwa. Znowu powiedzą, że marudzę -- automatycznie po przeczytaniu tej wiadomości przypomniały mi się masowe akcje związane z ratowaniem zagrożonego Tybetu w trakcie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Niedługo minie rok -- jeden rok wystarczył, aby tym odleglym od Polski miejscem interesowały się jedynie grupy "na stałe" związane z tematyką tybetańską, jak chociażby ratujtybet.org. Założę się, że połowa aktualnie włączających się w masowe akcje "ratowania Iranu" jeszcze rok temu ratowała Tybet, ma o tym kraju takie samo pojęcie, jakie miała o Chinach -- i tak samo będzie pamiętała o tym kraju, jak pamięta aktualnie o ofiarach chińskich represji. Całą klawiaturą podpisuję się po tym, co napisał Grzegorz w notatce na AntyWeb: "Wybaczcie mój ironiczny ton ale zawsze uważałem, że albo się coś robi na poważnie albo w ogóle." Dobrej nocy.
Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...
Komentarze