Przejdź do głównej zawartości

Czy(m) [przykryć] autostrady w centrach miast

Wiadomość zamieszczona kilka dni temu na portalu inhabitat. design will save the world ostatecznie przybiła, pogrążyła i wirtualnie skopała wewnętrzne organy rozsądku. W Hamburgu właśnie planują ufundowanie sobie gigantycznego, zielonego dachu, przykrywającego fragmenty autostrady A7, przebiegającej przez miasto (która to z kolei jest "bólem głowy dla mieszkańców").

Co do finansowania inwestycji -- wkleję oryginalny fragment tekstu zamieszczonego przez Marka Boyera, żeby nie powielać pracy (dla nieznających angielskiego -- google tłumacz przełoży to z ichniejszego na nasze w stopniu wystarczającym do zrozumienia przekazu).
The A7 cover is expected to cost €600 -  €700 million, and it will mostly be financed by the federal government, but some of the funding will also come from selling city-owned land adjacent to the autobahn that is currently being used by gardeners to private real estate developers. The gardeners who are displaced from their plots will be given new plots on top of the green roof canopy. Construction on the A7 cover is set to begin in 2012. [1]
Rodzą się w związku z tym dwa zasadnicze pytania:
1. Dlaczego Niemcom opłaca się wydawać tak duże środki na realizację takiej inwestycji;
2. Czy musimy nadal realizować tak duże inwestycje drogowe w centrach miast, kiedy wszyscy inny kombinują, jak zminimalizować ich negatywne skutki.

Żeby znowu nie musieć powielać, zacytuję kolegę WN z facebooka:
Strategicznie przed polskimi miastami stoi pytanie o to co jest ważniejsze dla miasta przy naszych ograniczonych znacznie bardziej możliwościach inwestycyjnych:
- wygoda poruszania się samochodem, kosztem miasta, kosztem wartości nieruchomości
i dochodów podatkowych,
- wygoda mieszkania kosztem konieczności zmiany potrzeb i nawyków transportowych, ale
i zmiany modelu gospodarczego i początkowo wydajności gospodarczej.

Łódź musi sobie na takie pytania odpowiedzieć. Tym bardziej, że aktualnie idzie w zupełnie innym kierunku...
(o czym dość wyraźnie pisze Jarek Ogrodowski u rzecznika).
Źródło:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...