Przejdź do głównej zawartości

(pseudo) Niezależna.pl masakruje samą siebie

15 września 2013 roku zamieściłem na tym blogu tekst "Wszyscy bywamy lemingami" -- dotyczył czytelników portalu wPolityce, którzy dali się wkręcić w kwestię Węgier. Kraj ten -- zdaniem Grzegorza Górnego -- miał nie posiadać floty tylko dlatego, że nie posiada dostępu do morza.

[po wyjaśnienie tej kwestii odsyłam do wpisu]

Dziś znów sytuacja w kraju jest napięta (bardziej niż wówczas) i jakaś część każdej ze stron politycznego sporu widzi (lub chce widzieć) w sobie Nieskalanych Bohaterów Broniących Najwyższych Wartości -- jednocześnie mając swoje za uszami.

Każda ze stron ma też swoje organy prasowe -- sprzyjające danej opcji, "bezstronne" media. Jednak przydomek lemingów idących ślepo za ich blaskiem przylgnął jedynie do jednej strony politycznego sporu, druga strona zaś ich masakruje lub orze.

Orze tak dokładnie, że potrafi zaorać się sama.

Poniżej są dwa teksty dotyczące rządowego projektu budżetu na 2016 rok (oba z tego samego źródła -- strony, która dla niepoznaki nazwała się "Niezależną"). Nie muszę przypominać, że wybory parlamentarne odbyły się 25 października 2015 r., prawda?

Smacznego, drogie Lemingi.
[pogrubienia w tekstach są moje]

9 września 2015 r.
(rządzi PO z PSL)

Rząd Kopacz zostawia swoim następcom „niespodziankę”. Budżet na rok 2016 z rekordową dziurą.

Deficyt w przyszłym roku wyniesie prawie 55 mld zł, czyli o 8 mld więcej niż w tym roku. Według ekspertów nie tylko dziura w budżecie jest rekordowa, niepokoją także inne przyjęte wskaźniki, np. potrzeby pożyczkowe czy wpływy z podatków. – Ten projekt to mina z opóźnionym zapłonem, która ma wybuchnąć w rękach nowego rządu – mówi ekonomista Janusz Szewczak. (...) Rząd przyjął wstępny projekt budżetu państwa na 2016 r. Wynika z niego, że w przyszłym roku nasza gospodarka wzrośnie o 3,8 proc. PKB, a więc więcej niż w tym roku. Skończy się deflacja, a ceny towarów i usług wzrosną o 1,7 proc. (...) – Horrendalny deficyt to niejedyny rekord, jaki znajduje się w przedstawionym projekcie budżetu. (...) Fikcją jest także wzrost gospodarczy w wysokości 3,8 proc. PKB – dodaje ekspert. [1]


14 grudnia 2015 r.
(rządzi PiS)

"Ważne liczby ministra finansów - jest budżet! Co teraz zrobią Petru i PO?"

W czasie briefingu minister finansów Paweł Szałamacha mówił o najważniejszych danych dotyczących założeń projektu budżetu na 2016 rok. Okazało się, że czarne scenariusze pisane przez polityków PO i Nowoczesnej nijak mają się do faktów. Założenia obecnego rządu właściwie nie zmieniły się w stosunku do projektu przyszłorocznego budżetu przygotowanego przez ekipę Ewy Kopacz. (...) Planowane wydatki wyniosą 368 mld złotych, a dochody – 313 mld zł. Deficyt wyniesie maksymalnie 54,7 mld złotych. Założono również, że PKB wzrośnie o 3,8 proc., a inflacja będzie na poziomie 1,7 proc. [2]

Wszystkim wierzącym w teorię która mówi, że tylko tzw. mainstreamowe media manipulują, polecam przeczytanie powyższych fragmentów kilka razy -- aż im ta wiara na dobre przejdzie.

Zresztą -- nic nowego pod Słońcem.

Do 1924 r. lokalne instytucje publiczne zajmowały się rozdziałem ogłoszeń państwowych - nie tylko intratnego, ale co ważne stałego źródła dochodu wydawców. Później wyłączność na to działanie otrzymała PAT. Był to jeden z ważniejszych czynników pozyskiwania przychylności prasy, obok działalności PRM polegającej na przyznawaniu dostaw papieru, kredytów i zniżek na opłaty telegraficzne, pocztowe itp. dla prasy rządowej i rządowi przychylnej. Działalność ta zyskała jeszcze na sile po zamachu majowym, kiedy to poza pomocą prasie przychylnej przykładano też szczególną wagę do blokowania możliwości otrzymywania jakichkolwiek środków publicznych przez tytuły nieprzychylne władzy. [3]


Źródła:
[1] Rząd Kopacz zostawia swoim następcom „niespodziankę”. Budżet na rok 2016 z rekordową dziurą, Niezależna.pl, 09.09.2015 [dostęp: 19.12.2015]
[2] Ważne liczby ministra finansów - jest budżet! Co teraz zrobią Petru i PO?, Niezależna.pl, 14.12.2015
[3] Macin Krzanicki, Fotografia i propaganda. Polski fotoreportaż prasowy w dwudziestoleciu międzywojennym, wyd. Universitas, Kraków 2013, s.98.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...