Przejdź do głównej zawartości

Reanimacja zombie

Ile razy można reanimować trupa? Odpowiedź: ile razy ktoś ma na to ochotę. Co najlepsze, można robić to z takim przekonaniem, że za każdym razem ma się wrażenie, że tym razem jest to reanimacja ostateczna. Ot, taki Matrix Reaktywacja.

Dzisiaj przeczytałem o kolejnej akcji-reanimacji:

Grzegorz Napieralski chce, aby pogrzeb zmarłego w sobotę Mieczysława Rakowskiego stał się manifestacją jedności lewicy.

- Będzie generał Wojciech Jaruzelski, będzie Aleksander Kwaśniewski, będzie sam Napieralski i liderzy innych lewicowych formacji - tłumaczy "Gazecie" współpracownik szefa SLD. Według niego Napieralski ogłosił w partii mobilizację. Chce ściągnąć na pogrzeb działaczy z całego kraju i wygłosić "ważne przemówienie" zachęcające lewicę do jedności. [1]

Szczerze mówiąc już zgubiłem się w liczeniu, który raz szefowie coraz to nowszej lewicy (której trzon stanowią od lat ci sami działacze) ogłaszają jej odrodzenie i powrót na czołówkę polskiej sceny politycznej. Nazwiska takie jak Jaruzelski czy Kwaśniewski najlepiej świadczą o głębokich przeobrażeniach polskiej lewicy w przeciągu ostatnich 20 lat. Gdzieś po drodze odpadli Miller, Oleksy i kilku innych (ograniczając się do samej śmietanki), ale ich (nomen omen) towarzysze nadal nie tracą wiary w ostateczne zwycięstwo. PZPR, SdRP, SLD, gdzieś w tle UP, SdPl, PD.. wszak miłość (nawet ta polityczna) niejedno ma imię.

I po każdej z takich deklaracji przypomina mi się stary kawał o lekarzu, który na pytania ciekawskich dziennikarzy odpowiada z całą pewnością siebie: "Operacja się udała, ale pacjent nie przeżył".

Źródła:
[1] Gazeta Wyborcza.pl, Mobilizacja SLD na pogrzeb Rakowskiego [dostęp: 10.11.2008]

Komentarze

Admiral Awesome pisze…
Ano co panie zrobisz - nic nie zrobisz. Oni po prostu chcą, aby było o nich coś słychać i aby ktoś zaznaczył przy ich partii krzyżyk w nadchodzących wyborach. Tyle. Polityka to bagno i współczuje Ci Jarku pisania o niej - trzeba mieć siłe do takich rzeczy. :)

Popularne posty z tego bloga

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...