Przejdź do głównej zawartości

Rosyjska lekcja konsekwencji

Z zainteresowaniem obserwuję to wszystko, co dzieje się w polityce międzynarodowej od wczoraj, kiedy to prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew uznał niepodległość dwóch separatystycznych republik gruzińskich, Osetii Południowej oraz Abchazji. Głosy na prawie całym świecie są zgodne - działanie prezydenta Rosji stanowi naruszenie prawa międzynarodowego. I jak najbardziej się z tym zgadzam. Czekałem również na reakcję polskiego rządu w tej sprawie. W oświadczeniu polskiego MSZ czytamy:

Oświadczenie MSZ w związku z uznaniem przez Federację Rosyjską niepodległości Osetii Południowej i Abchazji

2008.08.26

Polska jednoznacznie opowiada się za poszanowaniem integralności terytorialnej Gruzji. W dalszym ciągu czekamy na pełną realizację sześciopunktowego planu Sarkozy-Miedwiediew, którego ostatni punkt mówi o konieczności międzynarodowej dyskusji na temat przyszłego statusu Osetii Południowej i Abchazji oraz rozwiązań, które zagwarantują trwałe bezpieczeństwo w regionie. Uważamy, iż wszystkie inne kroki podejmowane w obecnej sytuacji utrudniają realizację powyższego planu i zawartego porozumienia, spotkają się z głęboką dezaprobatą i zaniepokojeniem społeczności międzynarodowej.

Oczekujemy, że najbliższa Rada Europejska, zbierająca się na nadzwyczajnym posiedzeniu, zajmie jednoznaczne stanowisko wspierające suwerenność i integralność terytorialną Gruzji.

Piotr Paszkowski
Rzecznik Prasowy MSZ [1]

Jeżeli chodzi o stanowisko Stanów Zjednoczonych, myślę, że można przytoczyć jedną z (łagodniejszych) wypowiedzi pani Condoleezzy Rice w tej sprawie:

“It is extremely important that the conflicts in Abkhazia and South Ossetia be resolved on the basis of principles that respect the territorial integrity of Georgia,” the U.S. Secretary of State said. [2]

Nie trzeba chyba dodawać, że według rządu Stanów Zjednoczonych działanie takie stanowi naruszenie prawa międzynarodowego. Właściwie żeby zebrać wypowiedzi europejskich polityków na omawiany temat, wystarczy zerknąć do artykułu z Russia Today: "West speaks out against breakaway republics' independence" - i wszystko jasne. Do tej jednostronnej wyliczanki dodam jeszcze tylko, że NATO również zajęło w tej sprawie jednoznaczne stanowisko:

The North Atlantic Council condemns the decision of the Russian Federation to extend recognition to the South Ossetia and Abkhazia regions of Georgia and calls upon Russia to reverse its decision.

Russia’s decision violates the many UN Security Council resolutions it has endorsed regarding Georgia’s territorial integrity, and is inconsistent with the fundamental OSCE principles on which stability in Europe is based. Russia’s actions have called into question its commitment to peace and security in the Caucasus.

Georgia’s recovery, security and stability are important to the Alliance. NATO calls on Russia to respect Georgia’s territorial integrity and to fulfill its commitments under the six-principle agreement signed by President Saakashvili and President Medvedev1.

1 As complemented by President Sarkozy’s clarifications and correspondence on this issue. [3]
Wszystko pięknie i ładnie. Tylko czy nie było zupełnie inaczej, kiedy wszyscy optymistycznie ogłaszali niepodległość Kosowa? Przecież to również było złamanie prawa międzynarodowego. Jakoś wtedy nikt się tym za bardzo nie przejmował. To również było rozbicie suwerennego państwa - Serbii [4]. Tym też nikt wtedy nie zawracał sobie głowy. A teraz nagle płacz i lament, bo Rosja wykorzystuje takie samo zagranie dla własnych celów.

A wystarczy przypomnieć słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych, George'a W. Busha z czerwca 2007:
"Independence is the goal. That's what the people of Kosovo need to know. If it is apparent that is not going to happen in a relatively quick period of time, in my judgment, we need to put forward the resolution. Hence, deadline."[5]
(podkreślenie własne)

Może by tak nieco konsekwencji, panie Bush? Może nieco konsekwencji, tak zwana opinio międzynarodowa? Chcieliście to macie - a to jest dopiero początek kłopotów.

Źródła:
[1] Oświadczenie MSZ w związku z uznaniem przez Federację Rosyjską niepodległości Osetii Południowej i Abchazji [dostęp: 27.08.2008]
[2] Russia Today, Condoleezza Rice: U.S. backs Georgia [dostęp: 27.08.2008]
[3] Statement by the North Atlantic Council on the Russian recognition of South Ossetia and Abkhazia regions of Georgia [dostęp: 27.08.2008]
[4] W świetle prawa międzynarodowego, na mocy Rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244 z 1999, Kosowo nadal jest integralną częścią Serbii
[5] The Guardian, Bush insists Kosovo must be independent and receives hero's welcome in Albania [dostęp: 27.08.2008]

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...