Przejdź do głównej zawartości

Zapomniane święto sportu

Polacy na dwa dni przed końcem zawodów mają na swoim koncie 29 olimpijskich medali, w tym 5 złotych, 11 srebrnych i 13 brązowych; w ogólnej klasyfikacji zajmują 17 pozycję.

Marzenia?

Najciekawsze jest to, że jest to stan faktyczny. Jest to aktualna klasyfikacja medalowa odbywającej się właśnie Letnich Igrzysk Paraolimpijskich 2008 - zapomnianego święta sportu. Gdyby nie urywki informacji w wieczornych wydaniach Wiadomości lub radiowych audycjach sportowych, można łatwo zapomnieć, że coś takiego w ogóle istnieje.
Postanowiłem sprawdzić, jakie jest zainteresowanie Paraolimpiadą w Internecie i przejrzałem 3 popularne portale internetowe - onet.pl, wp.pl i interia.pl , na których strony zagląda zapewne spora część polskich internautów. Dlaczego Internet? Pomyślałem (być może błędnie), że jest to z jednej strony jedno z najpopularniejszych mediów (i zyskujące coraz większą popularność), z drugiej zaś strony najbardziej elastyczne i łatwe do prowadzenia oraz uaktualniania na masową skalę (przynajmniej w porównaniu do radia, telewizji czy tradycyjnej prasy). Poza tym czy ktoś z Was widział całodzienne telewizyjne transmisje z paraolimpiady? Nie wiem czy takowe są na programach stricte sportowych; ja mam wyłącznie TVP 1 i TVP 2, a tam całkiem cicho na ten temat.

A teraz - jak wygląda to na wyżej wymienionych stronach. Dla uwiarygodnienia wrzucam screenshoty.

Na pierwszy rzut idzie Onet.pl .

Strona główna, dział sportowy - i co? I nic. Także można sobie darować (chyba że na upartego zacznę szukać, to może na coś trafię).

Jak ma się sytuacja na wp.pl?
Proszę bardzo, Pekin 2008. Także może nie jest aż tak źle, jak myślałem? A jednak.

Przewijające się obrazki są dość wymowne (chociaż przyznaję się, wybór tego - "Igrzyska Olimpijskie zakończone" jest jak najbardziej świadomy, taka mała manipulacja obrazkowa ;-) ). Jedyna informacja na temat rozpoczęcia Paraolimpiady - jak na dwa dni przed końcem - chyba nie pachnie pierwszą świeżością. To chyba tylko świadczy o Portalu, interpretację pozostawiam czytelnikom.

Darujmy sobie Wirtualną Polskę i idziemy na interia.pl .

Strona główna - pusto. Ale zachęcony strzałkami "więcej sportu" myślę, że może tam ukryto informacje o sukcesach naszych reprezentantów. Tam pokonuję kolejną przeszkodę (czytaj - odnajduję dział dotyczący Igrzysk).
Nazwany tak jak na wp.pl - Pekin 2008. I tak samo świeży. Jedyna informacja to ta o zapaleniu ognia olimpijskiego na paraolimpiadzie; wiadomość z Sobota, 6 września (18:46) [tak, tak - sprawdzam stronę w poniedziałek, 15 września]. Bez komentarza.

Czarę goryczy przelewa wyszukiwanie frazy "paraolimpiada" na stronie Wprost.pl - rezultat imponujący, 3 wyniki, w tym jeden to informacja z tygodnia przed Olimpiadą. Dalej nie szukam.
Zastanawiam się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Czy nasi paraolimpijczycy są w jakikolwiek sposób gorsi od swoich w pełni sprawnych kolegów? (Pytanie na wszelki wypadek pozostawię bez odpowiedzi, niech każdy udzieli jej sobie sam). Czy na paraolimpiadzie jest mniejsza wola walki? Czy zwycięstwo paraolimpijczyka jest okupione mniejszym trudem niż olimpijczyka? Może telewizja nie chce pokazywać osób bez ręki, niedowidzących, na wózkach inwalidzkich? (a jeżeli tak, to dlaczego?). Mam jeszcze jeden pomysł. Ani telewizji, ani telewidzów nie stać na tak szczegółowe śledzenie kolejnej wielkiej imprezy sportowej. Fundusze telewizyjne są mocno uszczuplone, zaś wytrzymałość psychiczna kibiców jest w znacznym stopniu nadwyrężona (nie bez znaczenia zapewne są w tej sytuacji godziny transmisji zawodów z odległego od Polski Pekinu). Jeżeli tak, to ja mam dla polskich stacji telewizyjnych propozycję - za 4 lata odpuśćmy sobie transmisję Olimpiady i wszystkie fundusze (lub ich zdecydowaną większość) oraz czas antenowy przeznaczmy na transmisję Letnich Igrzysk Paraolimpijskich. Chyba przyjemniej będzie oglądać zdobywanie 29 medali, niż 10, nie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...