Przejdź do głównej zawartości

Być jak Łódź (ECC 2016)

Jak wiadomo wszem i wobec, Łódź stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. A kto nie wiedział, ten już wie. Łódzka Gazeta Wyborcza już od dość dawna stara się wszelkimi sposobami wesprzeć tę inicjatywę, co i rusz zamieszczając na swoich stronach artykuły zachwalające to miasto jako idealnego kandydata do tego miana. Dzisiaj trafiłem na kolejną próbę zaklinania łódzkiej rzeczywistości, czyli tekst pani Agnieszki Urazińskiej "Po co przyjeżdżać do Łodzi? Odpowiadają turyści". Muszę przyznać, że wychodzi coraz zabawniej. Ale od początku.
Kilkudziesięciu dziennikarzy z Warszawy usłyszało, że Łódź jest idealną kandydatką na Europejską Stolicę Kultury, a nasz region warto odwiedzić. [1]

Usłyszeć rzeczywiście mogli, bo czego innego mieliby się dowiedzieć? Co ciekawsze, sama Warszawa (ponoć) pretenduje do tego tytułu - a przynajmniej została zgłoszona przez panią Hannę Gronkiewicz-Waltz. Myślę, że lepszym pomysłem było by zaprosić dziennikarzy z Lublina i powiedzieć im, że ich miasto się nie nadaje - na pewno zgodzili by się z tą tezą.
Po co przyjeżdżać do Łodzi? Na to pytanie odpowiedziało 4 tys. polskich i zagranicznych turystów. Najbardziej podobała im się łódzka gościnność i umiejętność stworzenia przez mieszkańców miłej atmosfery. A także to, że czuli się w Łodzi bezpiecznie. Odpycha ich natomiast stan publicznych toalet, korki, przeciągające się remonty dróg i brak oznakowania turystycznego. Mimo takich problemów tylko 3 proc. turystów stanowczo odradza przyjazd do Łodzi. [1]

Dodam tylko, że miła atmosfera mieszkańców udziela się szczególnie wtedy, kiedy przez 30 minut nie przyjeżdża kolejny tramwaj lub autobus - a kiedy już przyjedzie, trzeba walczyć o miejsce w nim. Oczywiście, kiedy prezydent Łodzi - pan Jerzy Kropiwnicki - wizytował swoje miasto i sprawdzał działanie komunikacji miejskiej, autobus linii 57 przyjechał o czasie, a i przystanek chwilę wcześniej posprzątano...
Na placu Dąbrowskiego swoją podróż do pracy rozpoczynał prezydent Jerzy Kropiwnicki: - Wydaje mi się, że był jakiś przeciek. Gdy tylko przyszedłem na przystanek, podjechał krystalicznie czysty autobus. W środku ledwie kilku pasażerów. Zupełnie jakby na mnie czekali gdzieś za rogiem. Prawdopodobnie tak właśnie było, bo dwa wcześniejsze autobusy linii 57 w ogóle nie podjechały na przystanek. - Normalka, wiadomo, że na tej linii jeździ co trzeci kurs - kwituje Marian Kaczor, łodzianin. - Ale fakt, dla szefa to nieźle się odpucowali - dodaje. [2]
Ktoś może powiedzieć - artykuł stary (z 2007), dużo mogło się pozmieniać od tego czasu. Być może gdzie indziej, ale nie w Łodzi - inny ciekawy materiał, tym razem z 2 lutego 2009 - Rozkład jazdy MPK jak ruletka [3]; to mówi samo za siebie.
Zostawmy jednak biedne MPK. Powiedzmy, że naszym rozanielonym turystom udało się dojechać na miejsce (np. konferencji o cudownym mieście). Cieszę się, że ci turyści czuli się w Łodzi bezpiecznie. Fakt, sama ulica Piotrkowska (czyli ścisłe centrum miasta) stała się bezpieczniejsza w ciągu ostatnich kilku lat, ale jestem ciekawy, co powiedzieli by o okolicach ulicy Pomorskiej czy Limanki w późnych godzinach nocnych.
Łódzkie zostało zaprezentowane jako idealne miejsce dla miłośników kajakarstwa (szlaki wodne Warty i Pilicy), przejażdżek rowerowych i turystyki konnej. [1]

Te przejażdżki rowerowe zapewne odbywały się po ścieżkach rowerowych, o których modernizację od jakiegoś czasu dzielnie walczy Grupa Pewnych Osób [4] .
Po spotkaniu z dziennikarzami z Warszawy nie obyło się bez pytań - niestety, jedynie je zacytowano. Jestem bardzo ciekawy odpowiedzi na niektóre z nich. Ot, chociażby na to:
- Co z turystami zmotoryzowanymi? Czy mają u was gdzie parkować? - pytał inny. - Macie udogodnienia dla niepełnosprawnych? [1]

Kto miał tę (nie)przyjemność jeżdżenia po Łodzi samochodem wie, jak wygląda sytuacja z miejscami parkingowymi. Problem po raz kolejny powrócił, gdy w zeszłym roku oddano do użytku nowy budynek Wydziału Prawa i Administracji UŁ.
Studenci szukają go na chodnikach i przystankach, urzędnicy w okolicznych bramach, kibice przy osiedlowych trzepakach. Czego? Kawałka pustego placu, na którym można postawić samochód. Królestwo za parking - to wcale nie przesada. Wie o tym na przykład każdy, kto próbował dojechać autem na wykłady w oddanym przed miesiącem nowym gmachu wydziału prawa Uniwersytetu Łódzkiego. [5]

Tak w skrócie wygląda sytuacja z parkowaniem samochodu w Łodzi (zainteresowanych zachęcam do przeczytania całości cytowanego artykułu).
Jednak autorka tekstu przeszła samą siebie w ostatnich akapicie:
Kiedy jechałam na konferencję, zastanawiałam się, jak można atrakcyjnie "sprzedać" szarą Łódź. A wracałam z przekonaniem, że mieszkam w całkiem atrakcyjnym mieście. Mam nadzieję, że inni uczestnicy konferencji też się do Łodzi przekonali. [1] (podkreślenie własne)
Brawo. A zamieszczenie pod artykułem linku
Polecamy: Drugie życie martwej ryby w samym centrum miasta [1]

Łódź ma ogromny potencjał (i może się podobać, o ile ktoś gustuje w postindustrialnej architekturze). Jednak sam potencjał to nieco za mało, aby otrzymać tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. A Łódź ma jeszcze sporo do nadrobienia.
Źródła:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...