wtorek, 18 sierpnia 2015

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga "Karski i władcy ludzkości" (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje.

Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego, znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny. Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego; czy to nie ciekawe, że zarówno Witold Pilecki, jak i Jan Kozielewski używali w czasie okupacji pseudonimu "Witold"...?).

Pierwszy raport zatytułowany "Zagadnienie żydowskie w Polsce pod okupacjami" Jan Karski wraz z bratem Marianem Kozielewskim (pseudonim: Konrad) napisał w końcu grudnia 1939 roku z polecenia kierownictwa Polskiego Państwa Podziemnego. Raport ten dotyczył losów społeczności żydowskiej pod dwiema okupacjami – niemiecką oraz sowiecką.

Do tego miejsca wszystko jest w miarę jasne. Dalej następuje pewne znaczące przemilczenie...

Kwestia ocenzurowania treści raportów Karskiego stanowiła krótki epizod we wspomnianym na początku filmie Sławomira Grünberga. Z tego co pamiętam do sprawy w filmie odniósł się nawet sam bohater, nie pomnę już jednak jego słów (film oglądałem kilka miesięcy temu). Wątek ten nie został jednak w żaden sposób rozwinięty, dlatego po powrocie dogrzebałem się do treści raportów. Wygrzebałem także z czeluści swój egzemplarz książki Macieja Wierzyńskiego "Jan Karski. Emisariusz własnymi słowami" (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012) ale -- szukając na szybko -- nie natrafiłem na żadną wzmiankę. Zerknąłem do wywiadu z prof. Pawłem Machcewiczem "W imię Polski! Ale jakiej?" (Focus Historia Extra, nr 2/2013, s. 42-45) -- jest mowa o treści raportu Karskiego, ale ani słowa o podmianie treści raportu.

A już na pierwszej stronie cz. IV "Zagadnienie żydowskie w kraju" znajduje się wyraźna, odręczna adnotacja:

Uwaga!! str. 6 + 9 + 10 + 11 mają podwójne strony.

Owe "podwójne strony" to właśnie efekt ingerencji w treść raportu, dokonanych po złożeniu maszynopisu przez Jana Karskiego. Nie dokonywano skreśleń -- do oryginalnej treści raportu dodano strony "a", które zawierały akceptowalną przez zwierzchnictwo Jana Karskiego treść. Co znamienne, na zdublowanej stronie zachowano nawet niektóre podkreślenia dokonane w tekście przez Karskiego, eliminując wcześniej popełnione przez niego błędy w pisowni (nie unikając -- co oczywiste -- popełnienia innych błędów).

Strony 6 oraz 6a cz. IV raportu Jana Karskiego.


Ze względu na temat posta ograniczę się jedynie do porównania fragmentów, które zostały ocenzurowane -- choć oczywiście zachęcam do zapoznania się z pełną treścią raportów. Ciekawe jest również to, że także polskojęzyczna Wikipedia milczy na temat kwestii cenzurowania raportu, z lubością za to zamieszczono fragmenty odnoszące się do negatywnego nastawienia żydów do Polaków (dział "zawartość raportów"). Jest to dla mnie o tyle symptomatyczne, że osoby tak szczegółowo omawiające kwestie treści raportów nie mogły przeoczyć sprawy podejrzanej podwójnej numeracji stron. To zaś, co na tych stronach zmieniono, mówi samo za siebie.

Przejdźmy zatem do meritum, czyli ocenzurowanej treści raportu. Najpierw będę przedstawiał oryginalny zapis, poniżej zaś podam zapis ze stron(-y) "a" (dublujących oryginalną stronę).

------------------------------------------------------------------------------------

Strona 6 (oryginał)

Stosunek żydów do Polaków jest podobny do ich stosunku do Niemców.
Powszechnie daje się wyczuć, że radzi byliby, aby w stosunku Polaków do nich panowało zrozumienie, iż przecież oba narody są niesprawiedliwie gnębione i to przez tego samego wroga. Tego zrozumienia wśród szerszych mas społeczeństwa polskiego nie ma.
Stosunek ich do żydów jest przeważnie bezwzględny, często bezlitosny. Korzystając w dużej części z uprawnień, jakie nowa sytuacja im daje. Wykorzystują wielokroć te uprawnienia - często nadużywają je nawet.
Zbliża ich to w pewnym stopniu do Niemców.

Strona 6a (wersja ocenzurowana)

Stosunek Polaków do żydów w bardzo wielu wypadkach zmienił się pod wpływem tego, co się dzieje.
Powszechnie podkreśla się w rozmowach przekraczające wszelkie bestialstwo Niemców w stosunku do tej części ludności, zamieszkującej ziemie polskie.
W wielu wypadkach Polacy okazują w widoczny sposób współczucie żydom.
Jest to tym bardziej charakterystyczne, że takie  w i d o c z n e  okazywanie współczucia może się kończyć, lub często i kończy źle dla tego, kto okazuje serce.

Strona 9 (oryginał)

[Niemcy - JG] Próbują wygrać nasuwające się konflikty między polską policją, czy innymi polskimi szczątkowymi urzędami lub urzędnikami, a szerokimi warstwami społeczeństwa, zawsze prawie stając "po stronie ludu" i w końcu... "Niemcy, dopiero i nareszcie oni, pomogą Polakom do zrobienia porządku z żydami".

Strona 9a (wersja ocenzurowana)

[Niemcy - JG] Próbują oni wygrać najróżniejsze możliwe konflikty w społeczeństwie polskim i wreszcie - nie przypuszczając prawdopodobnie faktu, iż społeczeństwo polskie w swej masie nie jest antysemickie - spodziewają się zdobyć jego sympatię tym, że... "Niemcy, dopiero i nareszcie oni, pomogą Polakom do zrobienia porządku z żydami".

Strony 10-11 (oryginał)

Rabunek, "psychiczne wyładowanie się narodu mężczyzn" i otumanienie polskiego społeczeństwa - oto właściwe ich cele.
Trzeba przyznać, że udaje im się to.
Żydzi płacą, płacą, płacą... a polski chłopek, robociarz, czy głupi zdemoralizowany kapoan [kapłan? - JG] pół-inteligent robią uwagi: "No, ci dopiero dają im szkołę" - "od nich trzeba się uczyć" - "przyszedł koniec na żydów" - "nie ma co, trzeba podziękować Bogu, że przyszedł Niemiec i wziął się za żydów" itd. 

Obecne niebezpieczeństwo kwestii żydowskiej

"Rozwiązanie kwestii żydowskiej przez Niemców" - muszę to stwierdzić z całym poczuciem odpowiedzialności za to, co mówię - jest poważny i dosyć niebezpiecznym narzędziem w rękach Niemców do "moralnego pacyfikowania" szerokich warstw społeczeństwa polskiego.
Oczywiście byłoby błędnym przypuszczać, że tylko ta sprawa będzie skuteczna i zjedna im uznanie społeczeństwa.
Naród nienawidzi swego śmiertelnego wroga - ale ta kwestia stwarza jednak coś w rodzaju wąskiej kładki, na której przecież spotykają się  z g o d n i e  Niemcy i duża część polskiego społeczeństwa.
Oczywiście, że ta kładka jest równie wąska, jak wielkie są chęci Niemców, aby ją podmurować i wzmocnić.
Dalej, ten stan grozi demoralizacją szerokich warstw społeczeństwa, demoralizacją, która może spowodować wiele kłopotów przyszłym władzom z trudem odbudowującego się Państwa Polskiego - trudno, "nauka nie idzie w las...".
Dalej - obecny stan stwarza podwójne rozbicie wśród ludności tych ziem. Po pierwsze: rozbicie między żadami [żydami - JG] a Polakami w walce ze wspólnym i śmiertelnym wrogiem, po drugie: rozbicie wśród Polaków, z których jedni gardzą i oburzają się na barbarzyńskie metody Niemców /zdając sobie przy tym sprawę z grożącego niebezpieczeństwa/, a drudzy patrzą na nie /a więc i na Niemców/ ciekawym i często zachwyconym wzrokiem, mając za złe pierwszej grupie jej "obojętność w stosunku do tak ważnej kwestii".

Strony 10a-11a (wersja ocenzurowana)

Rabunek, "psychiczne wyładowanie się narodu mężczyzn" i próby otumanienia polskiego społeczeństwa - oto właściwe ich cele.
Trzeba przyznać, że tylko w jednej części udaje im się to - w drugiej części osiągają jednak często efekt wprost przeciwny ich zamierzeniom.
Żydzi płacą, płacą, płacą... polskie społeczeństwo jednak coraz częściej i w coraz szerszym zasięgu rozumuje głośno: "Tego już za dużo" - "To nie są ludzie" - "To musi się skończyć jakąś straszliwą karą dla Niemców".
 Spodziewane przez Niemców "niebezpieczeństwo" kwestii żydowskiej
"Rozwiązanie kwestii żydowskiej przez Niemców" - trzeba to stwierdzić z całym poczuciem odpowiedzialności - ma być w ich ręku i według ich planu poważnym i dosyć niebezpiecznym narzędziem, czy to w pozyskaniu, czy w "moralnym pacyfikowaniu" szerokich warstw społeczeństwa polskiego.
Oczywiście byłoby błędnym przypuszczać, że spodziewają się oni, iż tylko ta sprawa będzie skuteczna i zjedna im uznanie społeczeństwa.
Wiedzą, że Naród Polski nienawidzi swego śmiertelnego wroga, ale są jednocześnie przekonani, że ta kwestia w końcu stworzy coś w rodzaju wąskiej kładki, na której przecież spotkają się  z g o d n i e Niemcy i pewna część polskiego społeczeństwa.
Wiedzą dalej, a raczej spodziewają się tego, że ich metody w stosunku do żydów grożą demoralizacją szerokich warstw społeczeństwa, demoralizacją, która z pewnością spowoduje wiele kłopotów przyszłym władzom z  trudem odbudowującego się Państwa Polskiego. - Zdają sobie oni dalej sprawę, że obecny stan stworzy podwójne rozbicie wśród ludności tych ziem. 1° - rozbicie między żydami a Polakami w walce ze wspólnym wrogiem; 2° - Rozbicie wśród Polaków, z których jedni będą gardzili i oburzali na ich barbarzyńskie metody /zdając sobie przy tym sprawę z grożącego niebezpieczeństwa/, a drudzy /i to według oczekiwań niemieckich duża większość/ mają patrzeć na te metody / a więc rzecz oczywista i na ich autorów!/ ciekawym lub zachwyconym wzrokiem, mając pierwszej grupie za złe jej "obojętność w stosunku do tak ważnej kwestii".
Trudno w tej chwili powiedzieć w jakim stopniu Niemcy zdają sobie sprawę, że ta grupa jest i nie wielka i z biegiem czasu będzie stawała się coraz mniejsza.

------------------------------------------------------------------------------------


Analiza tych zagadnień (zarówno treści pierwotnego raportu, jak i jego cenzury oraz treści "poprawionej" na życzenie "zleceniodawców") to nie temat na krótką notatkę, ale całą rozprawę doktorską -- jeśli nie habilitację. Ale za to temat bardzo wdzięczny i warty przedyskutowania.

Niestety najczęściej zupełnie przemilczany.

ps. Fun Fact, a może bardziej "przykra sprawa" -- mimo tego, że strona z pakietem edukacyjnym nt. Jana Karskiego ma swój anglojęzyczny odpowiednik, jedne z najważniejszych dokumentów źródłowych (raporty) nie są w żadnym miejscu strony przetłumaczone na język angielski... Cóż.