Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Out-Of-Control

Nauczymy się kochać. Przestaniemy się bać.

nie musimy się katować nienormalną sytuacją nauczymy się kochać przestaniemy się bać życie stanie się muzyką i stanie się to co ma się stać więc nie pytaj o nic i nic nie mów więcej niech płonie ten ogień coraz goręcej nauczymy się kochać przestaniemy się bać życie stanie się muzyką i stanie się to co ma się stać Wierzysz? Czy Twoja wiara rozbiła się jak butelka, złamała jak zbyt słabe drzewo, oberwała kamieniem wlatującym przez tłukącą się szybę i straciła przytomność, wykrwawiając się na prawdziwie polskim bruku? Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce Wciąż było mało i ciągle chciał więcej I wciąż nie starczało, ciągle było brak Ciągle bolało, że ciągle jest tak Strach nie pozwalał głośno o tym mówić Strach nie pozwalał kochać się i śmiać Strach nakazywał opuścić w dół oczy Strach nakazywał cały czas się bać Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający Tacy zmęczeni i tacy cierpiący Przeklinający swój codzienny los Słyszałem także taki głos Jeszcze b...

Wpis walentynkowy

Jest w życiu wiele ważnych rzeczy. Rzeczy oraz spraw mniej lub bardziej istotnych, którymi zajmujemy się wciąż-ciągle-od_nowa-bez_końca lub przychodzą do nas tak szybko, jak i od nas odchodzą. Jest tego naprawdę dużo. Ale w tym wszystkim, między tym wszystkim -- a właściwie ponad tym wszystkim jest Coś . I jeśli tylko mógłbym życzyć Wam czegoś najlepszego -- życzył bym Wam właśnie tego. Żebyście dla Kogoś  potrafili być wciąż taką wodą . ps. Dlaczego "wpis walentynkowy"? Cóż. Niektórzy naprawdę mają swoje walentynki przez cały czas a nie tylko raz w roku ;-)

Idioci, czyli egoizm drogowy w najlepszym wydaniu

Być może mam jakieś dziwne, zezowate szczęście, ale co jakiś czas zdarza mi się trafić w Łodzi na jakąś niewiastę w samochodzie osobowym na trzypasmowej uli..., tfu -- drodze. Fakt, sytuacja średnio komfortowa, kiedy nagle kawał żelastwa do jakieś 3,5 tony rozkraczy się dokumentnie i ni chu chu żeby namówić go do dalszej współpracy. Gorzej, kiedy stanie się to przy okazji komunikacyjnego szczytu na jednej z głównych arterii miejskich i jest się zdanym samemu na siebie. Teraz uruchamiamy wyobraźnię. Na środku pasa, którym akurat się poruszasz, stoi (na światłach awaryjnych) samochód osobowy i nie może ruszyć. Samochód blokuje drogę. Za tobą tworzy się coraz większy zator, a kolejni kierowcy postanawiają wykazać się posiadaniem jednego z obowiązkowych elementów wyposażenia pojazdu . Co robisz? Wysiadasz i w ciągu maksymalnie pół minuty kierujesz uszkodzony pojazd na miejsce, w którym nie będzie blokował tobie oraz innym drogi? Pudło . Siedzisz w swoim blaszanym pudle, ...

Zbieg okoliczności łagodzących

Łódzki Zarząd Dróg i Transportu we współpracy z Łódzkim Zakładem Usług Komunalnych robi porządki z nielegalnymi reklamami na ulicy Piotrkowskiej [ 1 ] W ramach zamówienia publicznego Łódzka Kolej Aglomeracyjna zmienia kryteria przetargu - "ocena będzie stanowić tylko 50% oceny". [ 2 ] [ z tej radości niepojętej można nawet tę gafę językową przełknąć -- wskazuje ona na nienaturalność tego zjawiska w polskich warunkach administracyjnych ]. Z portalu Interia.pl zostaje odgrzebany całkiem długi [ jak na popularny portal skierowany do odbiorcy masowego ] i sensowny artykuł na temat shared space , podając to rozwiązanie jako dobry przykład rozwiązań komunikacyjnych. [ 3 ] Laweta zabiera nieprawidłowo zaparkowany samochód z placu Wolności. [ 4 ] W ramach konsultacji polityki kulturalnej w Łodzi zostaje zastosowana forma formularza elektronicznego (chyba pierwszy taki przypadek w tym mieście) [ 5 ] Człowiek tak wyszuka sobie te małe radości a potem się z nich cieszy -- bo ni...

Władza musi być przeźroczysta. Czy jakoś tak.

[ Ot, taki lekki wpis przed snem ] Kiedy kilka dni tudzież kilka(naście) godzin snu temu przeczytałem, że  wójt Płużnicy udostępnił swój kalendarz on-line  [ 1 ], od razu przypomniała mi się jedna z moich ulubionych łódzkich anegdot dotyczących miejscowej władzy. A że znam ich niewiele, toteż te, które pamiętam, jeszcze bardziej wbijają mi się w pamięć. Jak zachowała pamięć internetu (nie mylić z wodą ), Jerzy Kropiwnicki podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w listopadzie 2002 roku miał napisać na szybie okiennej hasło kadencji "Władza musi być przeźroczysta" [ 2 ].  Internet zapamiętał nawet, że był to czarny flamaster (zaś dla pewności prawdziwości deklaracji prezydent nie omieszkał się obok podpisać). Anegdota zaś głosi, że napis ten zmazać miała urzędowa sprzątacza, sprzątająca mury (i jak widać -- wówczas również okna -- łódzkiego magistratu). Cóż, czyste okna mogą zapewne również sprzyjać przejrzystości władzy, zaś niektóre hasła po...

W ramach życzeń

Nadszedł ten czas, w którym większość ludzi łapie pewna zaduma nad istotą Rzeczy. Dla jednych to święty czas Narodzin Mesjasza, dla innych czas długoweekendowego wypoczynku, czas spotkań z rodziną albo czas odklepania dorocznego rytuału bożonarodzeniowego. Dla każdego jest to jakiś czas. Przyjęło się też składać w tym czasie życzenia. Osobiście wychodzę z założenia, że każdy czas na życzenie innym ludziom czegoś dobrego jest dobry, także i Boże Narodzenie można uznać za taką okazję. Mógłbym Wam życzyć -- i życzę też -- tego, co dzisiejszego wieczoru jeszcze nie raz usłyszycie. Zdrowia, szczęścia (chociaż każdy zrozumie je inaczej), sukcesów w życiu prywatnym ( niedefiniowalne ) i zawodowym ( łatwiejsze do zdefiniowania ). Ale wolę przesłać Wam (i sobie zarazem) w tym czasie inną wiadomość. Wiadomość, o której warto będzie pamiętać co najmniej do czasu następnego Bożego Narodzenia ( chyba że nie doczekamy ), kiedy może ktoś znów Wam o niej przypomni. Sebastianie, dzię...

Lista przebojów

Lista przebojów wyborczych, skutecznie uzupełniana. ps. A właściwie po co nam programy wyborcze..? Naprawdę niezły kawałek Waldemara "kamienna twarz" Pawlaka. Andrzeja L. pamięci żałobny rapsod. Aniołki Napieralskiego. PiStetycznie. Uf uf uf. Ktoś jeszcze pamięta?

Raz na jakiś czas.

W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym musi wyjść z zimnym napojem do parku na ławkę w ciepłą wiosenną noc i przemyśleć więcej, niż zazwyczaj myśleć o tej godzinie zwyczajny. Bo też w życiu każdego przychodzi taki moment, w którym ktoś, kogo się lepiej zna, kopnie cię solidnie w miejsce, w którym plecy kończą swą szlachetną nazwę i powie ci prosto z mostu you're doing it wrong . Generalnie trochę ukłuje, ale do przeżycia. Później zaś otwiera się przed tobą cała gama możliwości. Możesz nakryć się nogami, zamachać uszami i udawać słonia. Możesz uznać, że napluli na ciebie i oddać lub tłumaczyć wokoło, że deszcz dziś wyjątkowo obficie pada. Możesz udać, że mówią koło ciebie (najpewniej do pierwszej z brzegu szafki, bo zawsze tak robią). Czasami weźmiesz tę butelkę 0,5, pójdziesz w miejsce, w którym nikt nie będzie mącił ci ani płynu, ani myśli i pociągając raz za razem zastanowisz się, czy może nie umoczyłeś się w czymś tak bardzo, że kopami trzeba cię stamtąd wyrzucić....

Triduum po mojemu.

Dzisiaj po raz kolejny usłyszałem, że "nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" [J 15,13]. Osobiście uważam, że trudniej jest z nielubianym sąsiadem i jego wiertarką udarową w sobotę przed 7:00 rano -- trzeci weekend z rzędu. Błogosławionych świąt. Błogosławiony -- znaczy szczęśliwy.

Uważaj na światłach.

Ścisłe centrum miasta (to stare, nowego nie uznaję). Jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych z olbrzymimi (w skali Łodzi) potokami pasażerskimi. Miejsce tak samo nieprzyjazne pieszym, rowerzystom i komunikacji miejskiej. ŁTR ma tam problem, ale o tym nie mów ("po czyjej jest Pan stronie? naszej czy ICH?"). Przyjazne kierowcom. Przebiegasz, przechodzisz - uważaj na światłach * . Nie są dla Ciebie, są dla NICH. Trwa policyjna obława na pieszych. Dobrze, bo prawo łamią. A właściwie to po co oni tam łażą? Tacy niechronieni**. Miasto, w którym ludzie przestają chodzić, umiera. * Maciej Stańczyk, Uważaj na światłach. Trwa policyjna obława na pieszych . Gazeta.pl Łódź, 30.03.2011. ** Kryptonim policyjnej akcji, ukierunkowanej na rowerzystów i pieszych.

Cisza jak ta

Mamy budżet. Nie da się napisać nic mądrego - nic ponad to, co już zostało napisane . Wszystko to będą już tylko słowa i ciche westchnienia między nimi. W tym mieście cieszą się już tylko z tego, że wspólny (o ile w ogóle zechcą o nim napisać). Są jednak ludzie, którzy nadal we wszystkim chcą znaleźć choć cień optymizmu . Niech uratują mą duszę przed zgorzknieniem. A co z tym wszystkim ma wspólnego tytuł notatki (poza tym, że pisana jest wśród głuchej czerni nocy). Nic. Nic a nic. Po prostu cholernie brakuje mi gór.

Kontratyp 'ustawkowy', czyli darwinizm w praktyce

Tekst zapewne może okazać się dość skrajny i w niewielkim stopniu empatyczny, jednak słysząc o niektórych wydarzeniach, empatia w stosunku do ich uczestników ewidentnie mi się wyłącza. W ostatnią sobotę, 8 stycznia, po raz kolejny mogliśmy usłyszeć o zjawisku tzw. "ustawki", czyli umówionego spotkania bandytów w celu wzajemnego obtłuczenia sobie nawzajem mord (nie nazywam ich pseudokibicami , bo konstrukcja tego słowa, zawierająca w sobie element "kibica", powoli zaczyna mnie mierzić). Nawet ciocia Wikipedia opisując w/w zjawisko nie bawi się w eufemizmy, określając je jako patologię społeczną . Jednak po tej ustawce jest trochę inaczej. Zamiast nagrań kolejnej ustawki , krążących po internetowej bazie, mamy pytania kolejnych dziennikarzy o to, dlaczego policja nic wcześniej o tej imprezie nie wiedziała . Zginął jeden z uczestników, także sprawa tak szybko nie ucichnie. A ja jednak uważam, że sprawy ustawkowe idą w dobrym kierunku. Po pierwsze, zjawisko to stopniow...

Niczego.

Niczego nie obejrzycie, niczego nie posłuchacie -- bo cały budżet TVP został przejedzony na odprawy na dyrektorów, pensje dla członków zarządu i luksusowe limuzyny.

Przedwyborcze wątliwości

Ja wiem, że cisza (przed)wyborcza , że kilkaset złotych czy też kilka tysięcy piechotą nie chodzi -- ale ja muszę ! Wybory już jutro, a ja nadal mam poważne wątpliwości, na kogo oddać swój niezwykle cenny, wyjątkowy -- jedyny w swoim rodzaju -- głos. Mam trzech faworytów, z których jeden jest lepszy od drugiego, a im dłużej o tym myślę, tym większy mam w głowie mętlik... Latający Potwór Spaghetti ma spore zaplecze polityczne i przejrzyście spisany, ośmiopunktowy program wyborczy (żeby nie było, że tylko na jego macki lecę. Owszem, prezentują się atrakcyjnie, ale przecież nie to powinno być najważniejsze, nie?!). Na Cthulhu chciałem głosować, bo koledzy tak głosują . To, że również ma macki, to zupełny zbieg okoliczności. Serio. Rozpoznawalna twarz, obycie w świecie, zapowiedź powrotu -- tak, ten kandydat na pewno ma swoje plusy, które rekompensują brak wyraźnego programu politycznego, do którego mógłbym się tutaj odnieść. A -- wspominałem już, że znajomi na niego głosują? Rzecz...

Interview

Ja : Czy prawdą jest, że brzydzi się Pan kłamstwem, hipokryzją, pieniądze i zdobyta władza nie są dla Pana priorytetami oraz że stara się Pan dotrzymywać danego słowa, ceniąc sobie własny honor i dobre imię, mając zawsze na uwadze dobro Rzeczypospolitej jako wartość najwyższą? Pan Polityk : Tak, oczywiście. Ja : W takim razie co właściwie łączy Pana z polityką?

Blogi 2009

Wpis z nurtu out-of-control, czyli robię wszystko, czego nie trzeba -- odkładając na bok rzeczy, które zrobić muszę ;-) ( prokrastynacja w czystej postaci). Korzystając z konkursu na blog roku 2009 postanowiłem sprawdzić, co tam ciekawego w blogosferze -- przy okazji licząc na to, że znajdę coś nowego i ciekawego do czytania. Całe szczęście są kategorie, także od razu odpuściłem sobie przeglądanie blogów, które zdecydowanie nie są mi potrzebne do szczęścia. Także odpadły wszystkie z "Ja i moje życie", "Polityki" (mam tego wystarczająco na co dzień), "Teen" (przepraszam młodsze Koleżanki i młodszych Kolegów, to nie z braku szacunku do Was -- po prostu nie interesuje mnie to, o czym piszecie; żeby nie było, kategorię na wszelki wypadek przejrzałem)... No dobrze, odpuściłem sobie właściwie wszystkie kategorie oprócz "Profesjonalne", którą sumiennie przewertowałem. I znalazłem coś dla siebie, ale że na razie konkurs trwa, nie będę robił komuś darmo...

Bądź premium

Fakt, zdarzało mi się (ba, nawet nadal mi się zdarza ;-) ) pogrywać w gry z serii MMORPG czy MMOSG (no dobrze, raczej w te drugie). Pewnym fenomenem dotyczącym tych gier jest dla mnie kwestia wykupu kont premium , czyli jedna z najgłupszych form wydawania pieniędzy, jaka tylko przychodzi mi do głowy (z tym, że jeżeli ktoś wydaje, ktoś też musi zarobić -- także wyrazy uznania dla osób, które wykorzystując prosty mechanizm psychologiczny umiały się dorobić całkiem niezłych -- już nie wirtualnych -- środków finansowych). Dla osób mniej wtajemniczonych w specyfikę strategicznych gier on-line -- ich tematyka oraz stopień złożoności są różne: od prostego "chodzenia i łupania we wszystko, co się rusza" (vide Tibia ), po rozbudowywanie umiejętności swojej postaci przez walki i wypełnianie misji ( Knight Fight -- również niezbyt absorbujące psychicznie zajęcie, tylko layout zdecydowanie lepszy i mniej czasu pochłania ;-) ), po gry, w których dobra strategia może okazać się kluczem...

Out-of-control

Z prowadzącymi / kierującymi bywa różnie. Czasami przez wiele lat starają się, aby móc kierować czymś więcej niż samym sobą [1] . Nie wiadomo, czy podziwiać ich determinację i upór w dążeniu do wyznaczonego sobie celu, czy już teraz zacząć się bać o to, co będzie, gdy cel ten osiągną. Bywa, że w celu zwiększenia swojego animuszu i kreatywności kierowniczej prowadzący muszą się wspomagać, aplikując sobie środki zwiększające fantazję [2] . Efekty mogą być zaskakujące, skutki - zgodnie z obowiązującą w polskim prawie karnym zasadą nulla poena sine lege - najczęściej już znacznie mniej zaskakują. Aczkolwiek nie wszędzie na świecie tak jest. Ot, na przykład u naszych sąsiadów z północy i ze wschodu , którzy we wspomaganiu się przez osoby kierujące nie widzą żadnego problemu [3] . W końcu - no, na przykład taki samolot - wystarczy wprawić w ruch, podnieść ponad ziemię a później automatyczny pilot (który najprawdopodobniej żadnych trunków nie kosztował) załatwi całą sprawę jak należy. Na ...

Wpis okazjonalny - noworoczny.

Wpis wyjątkowo okazjonalny, leniwy i nie-niepokojony, jak ten pierwszy dzień nowego roku. Powolne myśli przewijają się pod wyjątkowo ciężką kopułą umysłu, wspomnienia minionej nocy wydają się tak nierealne, choć przecież tak nieodległe. Trwa nieustanna walka między tym, co jest - a tym, co nastąpi już dnia następnego - świadomością milionów rzeczy, które były na wczoraj. Walka nierówna, skazana na porażkę - ale toczona do końca. Na ten czas walki, zmagania się ze światem i - przede wszystkim - z własną osobą, życzę wszystkim dużo odwagi, siły, cierpliwości i tego, czego nigdy nie ma pod ręką, kiedy jest akurat potrzebne ;-) Nawet nie będę pisał tego, że życzę, aby następny rok był lepszy od tego minionego, bo i tak się to nie spełni. 2009 nie będzie ani zdecydowanie lepszy, ani zdecydowanie gorszy - będzie dokładnie taki, jakim ma być - i jakim my sami go uczynimy (z jakąś pomocą tego, co poza nami). Życzę, abyście zawsze potrafili przyjąć to, co przyjdzie :-) Z podziękowaniami dla Man...