Kryzys ponoć wszędzie szaleje. Kryzysy mamy przy próbie podniesienia się z łóżka o 6 nad ranem, kryzys na śniadanie do kanapki, kryzys na obiad i na kolację. Co prawda już kilkadziesiąt lat temu mieliśmy Kryzysową narzeczoną , ale przecież wiadomo, że to nie to samo, co teraz. Teraz to dopiero mamy K ryzys. A co, jeśli dopadnie Cię kryzys finansowy? Masz do spłaty sporą sumkę z Twojej marnej - powiedzmy poselskiej - pensji. Oczywiście zapłata jest zupełnie niesłusznie wymierzona przez ten zły, paskudny, niedobry, skorumpowany, nieuczciwy, bezlitosny sąd. Koledzy nawet chcą poratować [1] ( Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie ! A bieda przecież blisko kryzysu), a tu znowu nic z tego (przecież tworząc prawo niekoniecznie trzeba je znać; zainteresowanych odsyłam do art. 57 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń ). I znowu kryzys. Przedsiębiorczy człowiek wie bardzo dobrze, że jak się (nawet rzekomo [2] ) nie ma pieniędzy, trzeba je zdobyć. Najlepiej coś sprzedając - powie...