Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą polityka

Podcasty warte słuchania

Czasami, kiedy zabawię na facebooku nieco dłużej niż zwykle, trafiam dość szybko na pewną liczbę 'wszystkowiedów' (choć, z tego co kojarzę, Julian Tuwim znalazł dla nich ciekawsze i trafniejsze określenie...), którzy od razu przypominają mi, dlaczego więcej czasu niż na fb spędzam na słuchaniu podcastów. Pomyślałem, że jakimś (lepszym lub gorszym) pomysłem jest podzielenie się ich listą i rekomendacja dla tych najciekawszych. Z jednej strony to jakaś forma choć skromnego docenienia ich twórców i twórczyń, z drugiej - może komuś się ona przyda, kiedy będzie potrzebował ciekawszego miejsca do ukrycia się przed "nie znam się, ale i tak powiem ci, jak jest". Podcasty, które wspieram finansowo: 1. Dział Zagraniczny - nieczęsto zdarza mi się cenić kogoś tak bardzo, jak cenię sobie Macieja Okraszewskiego. I to nie tylko w odniesieniu do ogromnej pracy, którą wykonuje, oraz wiedzy i umiejętności, które ma. Pasuje mi również jego "filozofia życiowa" w kwestiach dzi...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask

Żartom na temat kręgosłupa moralnego (czy, jak to określił poseł Bartosz Arłukowicz, kręgosłupa polityczno-moralnego [ 1 ]) Jarosława Gowina nie było końca. Co prawda panowie Arłukowicz i Trzaskowski pokłócili się o to w kontekście "przechodzenia z partii do partii", ale szantaż Jarosława " głosowałem, chociaż się z tego nie cieszyłem " Gowina w sprawie wyborów prezydenckich w 2020 r. przejdzie do historii polskiej polityki. Wystarczyło jednak poczekać do końca I tury wyborów prezydenckich, w których Konfederacja  popierająca Krzysztofa Bosaka wykręciła nadspodziewanie dobry wynik (chociaż kto uważnie obserwował ich kampanię nie powinien być tym aż tak bardzo zaskoczony), żeby usłyszeć całą symfonię chrzęstu pękających kręgosłupów w szeregach Platformy Obywatelskiej / Koalicji Obywatelskiej od gwałtownego skrętu w prawo. Warto zachować tę chwilę w pamięci potomnych -- kiedyś z pewnością do tego wrócimy. Zaczęło się od tweetów (sztabu) Rafała Trzaskowskiego, produkow...

Deweloper na swoim

Powodów do niegłosowania na obecną ekipę rządzącą mam już uzbieranych wystarczająco dużo, ale władza ta nie ustaje w zniechęcaniu mnie do powierzenia jej kolejnej kadencji. Jeżeli liczycie na opcję "na Kaczyńskiego" to sorry, przeliczycie się. Kolejną Kinder Niespodzianką, jaką przygotowało dla mnie niegasnące Słońce Peru & przyjaciele jest informacja o tym, że  Państwo pomoże młodym kupić pierwsze mieszkanie . Brzmi pięknie, prawda? Szczególnie w sytuacji, w której zdecydowana większość polskich gmin ma art. 7 ust. 1 pkt 7 Ustawy o samorządzie gminnym  [ 1 ] w głębokim poważaniu. Oto dobry wujek Donald próbuje odzyskać głosy młodszej części elektorów (tak do 35. roku życia) dając im szansę na własne |M| -- szansę, którą rówieśnicy tej grupy Polaków mają w większości krajów zachodnich bez zbędnej łachy (niekoniecznie przez zakup, który zawsze jest drogi -- ale korzystają m.in. z normalnego systemu najmu, w którym stosunek zarobków do kosztu najmu mieszkania nie pr...

Wszyscy bywamy lemingami

Jest taka zasłyszana historia, krążąca w ramach mądrości ludowych, która w wersji polskojęzycznej przedstawia się mniej więcej tak. Nauczyciel pyta się młodego ucznia (lub też młodej uczennicy) szkoły podstawowej: gdybym dał Ci dwa jabłka, a później dołożył kolejne dwa, to ile łącznie miałbyś (lub też miałabyś) jabłek ? Uczeń śmiało odpowiada: 5 . Nauczyciel niezrażony ponawia swoje pytanie, prosząc o większe skupienie. Ponownie pada odpowiedź: 5 . Nauczyciel postanawia spróbować inaczej -- a gdybym dał Ci dwie gruszki, a następnie dołożył kolejne dwie, to ile łącznie miałbyś gruszek? Uczeń odpowiada: 4 (co wyraźnie ucieszyło nauczyciela). Z pewną ulgą w głosie nauczyciel ponawia swoje pierwsze pytanie:  gdybym dał Ci dwa jabłka, a później dołożył kolejne dwa, to ile łącznie miałbyś (lub też miałabyś) jabłek ? Uczeń ośmielony prawidłową odpowiedzią odpowiada: 5 . Nauczyciel zrezygnowany zwraca się do ucznia: dlaczego wciąż odpowiadasz błędnie na moje pytanie ? Uczeń na...

Prawo maksymalnej skuteczności

Ustawiłem się w maksymalnie niewygodnej sytuacji -- zostałem advocatus diaboli w sprawie parszywego typa. Arbiter elegantiae lub "człowiek w białych rękawiczkach" nie brzmią już tak kusząco, choć i taka wersja może się komuś ze mną kojarzyć . Cóż, podobno jest to bardzo łatwe. To naprawdę ciekawe, opowiesz mi o tym coś więcej? Mam dziwne wrażenie, że coś się gdzieś rozjeżdża -- i dla świętego spokoju nikt nie chce powiedzieć o tym głośno. W końcu to my -- liberalni i tolerancyjni -- wyznaczamy granicę tego, co można. Tak, dane te zdobyto w sposób nielegalny, z pogwałceniem obowiązującego prawa i reguł społecznych . Jasne, że tak. Pewnie nikt trzeźwo myślący nie ma wątpliwości co do tego, że w sytuacji zagrożenia (lub też przechodząc na nomenklaturę adwersarzy -- w sytuacji wojny ) zdobywanie danych wywiadowczych w nie-do-końca legalny sposób jest działaniem moralnie dwuznacznym, lecz uzasadnionym. Mało tego -- jestem w stanie zgodzić się również z tym, że nie...

Nie bawię się z wami w Holochera

Może zabrzmieć to jak jakiś polityczny coming out -- lub w najlepszym razie jak moja deklaracja polityczna -- ale delikatnie rzecz ujmując nie jestem fanem prawej strony polskiej sceny politycznej. Mało tego, z biegiem lat zauważam u siebie stopniową migrację na stronę lewą, z czym nie jest mi zdecydowanie źle. A gdyby jeszcze było tego za mało to uważam, że niektóre z działań szeroko rozumianej polskiej prawicy (tych oficjalnie-politycznych i tych społecznie-politycznych ) są w najwyższym stopniu szkodliwe i należy się im przeciwstawiać. Tak czy inaczej reprezentacji moich poglądów i tak nie dostrzegam na polskiej scenie politycznej, w czym najpewniej nie muszę się czuć osamotniony. A teraz sedno sprawy, czyli dlaczego o tym dzisiaj piszę. Otóż dzisiaj niemal zalała mnie liczba wpisów powielających i komentujących sprawę "wycieku" z facebooka zapisów rozmów Przemysława Holochera -- czyli postaci, z którą osobiście nie chciałbym mieć absolutnie nic wspólnego. Taki...

Przywróćmy myślenie

W sumie trudno mi powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą mi, gdy czytam kolejne informacje dotyczące akcji przywracania lekcji historii w szkołach . Nawet nie chodzi mi o te całe dywagacje, jaki będziemy mieli patriotyzm ( a teraz jaki mamy? ), jaką wiedzę historyczną będą miały następne pokolenia ( a teraz jaką mają? ) czy jak "władza ogłupia lud". Spuszczę zasłonę milczenia na teksty wygłaszane przez obrońcę nauki historii, Łukasza Warzechę , który nie widzi potrzeby rozmowy z uczniami jako  "niepełnoprawmymi partnerami do dyskusji" . Z uczniami nie rozmawiałem - przyznał Warzecha. - Mam wrażenie, że uczeń na poziomie I klasy liceum nie jest w stanie ogarnąć wszystkich konsekwencji. Jeżeli ktoś ma 15 czy 16 lat to, nie chcę nikogo urazić, ale nie jest pełnoprawnym partnerem takiej dyskusji - uważa. [ 1 ] Nie wiem, jakie uczucia mi towarzyszą, gdy czytam te rewelacje, bo jest to coś pomiędzy śmiechem przez łzy i zażenowaniem. Rozpoczęto batalię o liczbę godz...

Władza musi być przeźroczysta. Czy jakoś tak.

[ Ot, taki lekki wpis przed snem ] Kiedy kilka dni tudzież kilka(naście) godzin snu temu przeczytałem, że  wójt Płużnicy udostępnił swój kalendarz on-line  [ 1 ], od razu przypomniała mi się jedna z moich ulubionych łódzkich anegdot dotyczących miejscowej władzy. A że znam ich niewiele, toteż te, które pamiętam, jeszcze bardziej wbijają mi się w pamięć. Jak zachowała pamięć internetu (nie mylić z wodą ), Jerzy Kropiwnicki podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w listopadzie 2002 roku miał napisać na szybie okiennej hasło kadencji "Władza musi być przeźroczysta" [ 2 ].  Internet zapamiętał nawet, że był to czarny flamaster (zaś dla pewności prawdziwości deklaracji prezydent nie omieszkał się obok podpisać). Anegdota zaś głosi, że napis ten zmazać miała urzędowa sprzątacza, sprzątająca mury (i jak widać -- wówczas również okna -- łódzkiego magistratu). Cóż, czyste okna mogą zapewne również sprzyjać przejrzystości władzy, zaś niektóre hasła po...

Myśleć, jak Agata Nowakowska - czyli o 1% na kościoły i związki wyznaniowe

Ostatnio Agacie Nowakowskiej z Gazety Wyborczej wybitnie udał się tekst [ 1 ], w którym udowadnia, jak to jest "najpierw coś napisać, a dopiero później zastanowić się, czy ma to jakikolwiek sens" (pytanie, czy faza druga planu została wdrożona...?). Generalnie nie byłoby w tym nic przesadnie złego (takie teksty codziennie ukazują się na świecie w wielu egzemplarzach) gdyby nie to, że znalazł on posłuch wśród naszych politykierów [ 2 ] zgromadzonych w jednej ze stacji radiowych w siódmy dzień tygodnia, którzy to jeżeli tylko mogą coś skrytykować, na 99,9% to uczynią. Pani bądź też Panna Nowakowska straszy wszystkich tym, że biskupi chcą położyć rękę na 600 mln złotych rocznie z budżetu państwa w zamian za przyzwolenie / (?) akceptację (?) / błogosławieństwo (?) likwidacji tzw. Funduszu Kościelnego . Inaczej rzecz ujmując, według A. Nowakowskiej aktualnie "biorą" tylko 80-100 mln, chcą wziąć więcej. Nie wnikając już w zasadność udzielania pomocy finansowej instytu...

Szukajcie a znajdziecie, pytajcie - a odpowiedzą

Temat już trochę umarł, ale mimo wszystko chciałbym wesprzeć swą wiedzą (czy raczej pomysłami) prezesa partii opozycyjnej, który próbuje zwęszyć kolejny polski spisek. Dowodem spisku jest zaś te 1,5 mln nieważnych głosów (było aż tyle? serio?), które ostały się po ostatnich wyborach samorządowych. Prezes już ma rozwiązanie: zobowiązał szefów PiS w regionach do wzmocnienia nadzoru nad przebiegiem wyborów parlamentarnych. W każdej komisji obwodowej ma znaleźć się członek i mąż zaufania z tej partii [ 1 ]. Nie za bardzo wiem, czy taki członek partii z odpowiednią plakietką informacyjną stanie sobie za mną, patrząc mi przez ramię, co tam na karteczce maluję -- czy może ta kontrola będzie polegała tylko na patrzeniu, czy w plecaku kartek wyborczych poza lokal nie wynoszę. Osobiście miałem to szczęście, że mogłem podczas ostatnich wyborów spokojnie oddać swój głos na kandydata, który (w moim mniemaniu) sobie na niego zasłużył. Jednak rozmawiając z wieloma znajomymi, znając ich rozterki, p...

Rząd napisze - prezydent poprawi

Prezydent RP najwyraźniej znalazł już sens sprawowania przez siebie urzędu prezydenckiego. Chcąc być aktywnym, zaczyna poprawiać kolejne ustawy przygotowywane przez rząd Donalda Tuska  -- dodajmy pro forma : rząd pochodzący z tej samej opcji politycznej. Nie zamierzam wgłębiać się w ocenę zmian, które proponowane są przez prezydenta i jego otoczenie, na ten temat spiera się już wystarczająca liczba fachowców, mając na ten sam temat zupełnie odmienne zdania [swoją drogą: dla mnie większość tych zmian to jedynie przypudrowanie noska w sytuacji, w której Polska potrzebuje poważnej operacji plastycznej – ale to tylko takie moje skromne zdanie]. Bardziej interesuje mnie sam mechanizm oraz możliwe jego konsekwencje. Zaczynając a b ovo --  zgodnie z brzmieniem art. 118 Konstytucji RP inicjatywa ustawodawcza przysługuje (między innymi) Prezydentowi RP. Być może ktoś kiedyś w 1997 roku pomyślał, że nie wpisanie osoby prezydenta (przy jednoczesnym daniu możliwości proponowania swoic...

Jest taki kandydat...

Już zaraz, za chwilę zabieram się za wszystkie rzeczy odłożone na bok. Chciałem tylko podzielić się pewną refleksją przedwyborczą. Jest dwoje kandydatów. Kandydat A , startujący z czołowych miejsc jednej z największych partii, w dużym mieście. W mieście, w którym często jeżeli tylko coś się dzieje, Ty od razu wiesz, kto za tym stoi - bo urzędowi akurat zbytnio działać się nie chce albo ma cię w głębokim poważaniu (podpowiedź kategorii - drogi, transport, miejska zieleń). Kandydat A - mimo, że młody wiekiem, generalnie nie widzi potrzeby współpracy z kimkolwiek więcej poza własną partią (wrażenie obserwatora "z zewnątrz"), usuwa też każdą wiadomość, która jest niekoniecznie po myśli kandydata - a do tego obiecuje zmianę i przełom, bo kiedy młodzi dojdą do władzy... I takie tam. Kandydat B , startuje z ostatnich miejsc na liście. Też z dużej partii, ale jako kandydat niezależny (domyślam się, że żeby w ogóle wystartować, skądś musiał to zrobić...). Kandyduje w niewielkim mieści...

Mentalna cenzura

Cenzuruje nam się mentalnie ostatnimi czasy otoczenie strasznie. Facebook znaczy się, a raczej niektórzy jego użytkownicy. Nie tak dawno temu pewien wiceprezydent pewnego miasta usunął ze swoich znajomych Łódzkie Centrum Społeczne po tym, jak to zamieściło na swojej stronie oświadczenie wyrażające sprzeciw wobec pomysłów budowy w Łodzi "osiedla kontenerów" dla osób zalegających z czynszami. Jakiś czas temu na podobny krok zdecydował się jeden z kandydatów na Prezydenta RP po ujrzeniu swojego zacnego oblicza na opublikowanym przez ŁCS plakacie urodzinowym . Cóż, najpewniej towarzystwo nie przypadło mu do gustu. Oczywiście nie było by tego krótkiego tekstu bez prywaty, czyli mojej osobistej cenzury, jaką zaliczyłem ze strony jednej z osób dodanych do moich "znajomych" -- po tym, jak umieściłem pod jej linkiem pewien materiał, politycznie dla niej niewygodny. Zachowam się jak gentlemen i nie będę kopał leżącego, także kurtyną milczenia okryję i personalia tej osoby,...

Obywatelskość w nazwie, w sercu brak.

A jednak, będzie kilka słów o farsie prawyborczej w Platformie Obywatelskiej. W partii, która w swojej nazwie szczyci się słowem "obywatelska" -- wg w miarę aktualnych informacji -- w prawyborach wzięło udział jedynie ok 50% działaczy (swoją drogą -- jedna z największych partii w Polsce, z tego co słyszałem, ma na terenie całego kraju jedynie ok 50 tys członków). I to żeby chociaż na pogodę można było zrzucić! A tu i pogoda dobra, i nawet nie miała nic do rzeczy -- bo prawybory odbywały się za pomocą systemu teleinformatycznego (internetu, się znaczy). A niech tylko któryś z członków tej partii (poseł, senator, członek szeregowo-lokalny, whatever ) odezwie się chociaż słowem na temat potrzeby zwiększenia udziału społeczeństwa w polityce. Niech chociaż o tym mruknie czy zacznie narzekać -- wyśmieję. A jeżeli powie, że nie miał na kogo głosować -- zrozumiem. Bo ja też nie mam. Jest jeszcze inna ciekawa, poboczna kwestia, dotycząca reakcji Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) -...

Kabaret POlityczny

Szczerze mówiąc naprawdę miałem ochotę napisać kilka słów na temat parodii debaty politycznej, zorganizowanej przez PO pomiędzy Radosławem Sikorskim a Bronisławem Komorowskim -- ale po co? Lepszej parodii sam bym nie wymyślił, a kabaretowa scena polska będzie miała -- w moim mniemaniu -- coraz większy problem ze stworzeniem dobrej satyry politycznej. Zrobienie satyry satyry wcale nie jest takie proste. Ale najsmutniejsze jest to, że wszyscy się z nich śmieją -- a i tak zagłosują. Mnie to smuci.

Zadławimy się rosyjską energetyką

Właśnie przeczytałem, że Możejki nam powoli odpływają [1] . Na razie o sprawie jest stosunkowo cicho, ale w kontekście ostatnich wydarzeń warto zwrócić na to szczególną uwagę. Wiadomo od lat, że z polską sytuacją energetyczną najlepiej nie jest. Ciekawi mnie, dlaczego nikt do tej pory nie zajął się sprawą zerwania rozmów z Norwegami, kiedy to w grudniu 2003 roku okazało się, że umowy z Norwegami na pewno nie będzie [2] . Większość osób ma świadomość, że w dzisiejszej sytuacji gaz z Norwegii mógłby być silną kartą przetargową Polski w negocjacjach z Gazpromem , który po zerwaniu rozmów de facto uzyskał pełen monopol na dostawy tego surowca do Polski. Czyżby ówczesny premier Leszek Miller o tym wtedy nie wiedział? Co ważniejsze, takie połączenie mogło by dzisiaj skutecznie utrudniać budowę Gazociągu Północnego , który pewnie również spędza sen z oczu specjalistom od bezpieczeństwa energetycznego Polski. Dodatkowo mamy poważny problem z budową Gazoportu w Świnoujściu [3] , a dokładni...