Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą PZPN

To już Lato, to już Lato...

Wybory nowego prezesa PZPN już za nami. Wrażenia? Chciało by się rzec - nihil novi . Grzegorz Lato uchwałą Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego PZPN miażdżącą ilością głosów został wybrany na prezesa tejże instytucji [1] i najwidoczniej nikomu nie przeszkadzało to, że zasiadał już w jej władzach w okresie, którego chlubnym raczej nie nazwiemy. Przy okazji można dodać, że ustępujący zarząd przy ocenie swojej działalności otrzymał absolutorium (czyt. tak naprawdę nic się nie stało, wszystko było w porządku i nie ma czego się czepiać). Wspomnę - bardziej w ramach ciekawostki - że słowo absolucja (pochodzące od łacińskiego rdzenia absolutio ) oznacza rozgrzeszenie, odpuszczenie grzechów [2] . Ciekawe skojarzenia, nieprawdaż? Jedyny z kandydatów, twierdzący, że dobrze jednak nie było i wypada coś wreszcie z tym zrobić ( Zbigniew Boniek ) otrzymał najmniej, bo zaledwie 19 głosów. Ale po absolutorium udzielonym przez tych samych ludzi, którzy wybierali prezesa, chyba nie można by...

I tylko chłopaków z San Marino żal.

Myślę o wczorajszym meczu - i w jakiś sposób szkoda mi chłopaków z San Marino (dla niezorientowanych, niezainteresowanych w żaden sposób piłką nożną - wczoraj reprezentacja Polski w piłce nożnej mężczyzn rozegrała swój kolejny mecz [drugi w cyklu eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 ] z reprezentacją San Marino , wygrywając 2:0). Zawodnicy z San Marino stanęli przed dużą szansą wygrania drugiego (sic!) w swojej historii meczu z inną reprezentacją narodową, a ich dwie " stuprocentowe " sytuacje w pierwszej połowie (w tym niewykorzystany rzut karny) oraz fakt, że nie zdobyli w tym meczu gola - to zakrawa o cud (niektórzy tym cudem nazywają Łukasza Fabiańskiego ). Nawet Dariusz Szpakowski , zwykle tak emocjonujący się prawie każdym kopnięciem piłki w pole karne przeciwnika przez naszych , wczoraj zaledwie suchym komunikatem obwieszczał zdobycie dwóch kolejnych goli przez Smolarka i Lewandowskiego (uwaga - Roberta, nie Mariusza). Ale jak tu nie być załamanym, gdy zamiast jaki...

Się (nie?) przelewa

Po wczorajszym meczu polskiej reprezentacji nie zostało nic, tylko wyjść i się napić czegoś mocniejszego... Ja co prawda z tej opcji spędzania wieczoru nie skorzystałem, ale trójka naszych reprezentantów - Artur Boruc (wczoraj nie bronił, co nie znaczy, że się nie zestresował grą zespołu), Dariusz Dudka i Radosław Majewski - jak najbardziej. [1] O całym zajściu dowiedzieliśmy się dzisiaj wszyscy, gdy Leo Beenhakker postanowił uszczuplić na czas nieokreślony naszą kadrę o tych trzech zawodników (zostało to również potwierdzone przez towarzystwo wzajemnej adoracji i opłacania [2] ). Nie wiem, czy bardziej chciało mi się śmiać czy płakać, gdy okazało się, że tylko ta jedna noc była bardziej obfita w kontakty z napojami wyskokowymi wśród reprezentantów polskiego życia sportowego. Jeden z działaczy PZLA , przebywający z kadrą na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie tak bardzo chciał się przekonać o prawdziwości zieloności trawy w Chinach (pamiętał przecież sławne występy na otwarciu...