Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rosja

Rosyjska farsa z Katyniem w tle

Wydawało mi się, że do różnych rosyjskich wybiegów już się przyzwyczaiłem. I muszę przyznać (całkiem poważnie), że co jak co, ale dyplomację rosyjską za kreatywność zawsze podziwiałem i mimowolnie darzyłem z tego powodu pewnym szacunkiem. Dość wspomnieć o pomyśle, jaki wysunęła (jeszcze wtedy) radziecka dyplomacja na jednej z konferencji rozbrojeniowych w okresie zimnej wojny. Pierwszym postulatem radzieckim było... całkowite, natychmiastowe i bezwarunkowe rozbrojenie (jako że Związek Radziecki był krajem ponad wszystko kochającym pokój). Na taki ruch na pewno nie zdobyła by się żadna inna dyplomacja świata, a Rosjanie zapewnili sobie na wyjście idealną pozycję przetargową (jeżeli coś im się nie podobało mogli mówić - ale my chcemy całkowitego rozbrojenia ; jak coś było po ich myśli - co prawda to nie jest całkowite rozbrojenie, którego my chcemy, ale w dużym stopniu może nas to zbliżyć do celu ) * . Dyplomatyczny majstersztyk. * [przypomniała mi się również pewna anegdota, ilustrując...

Kto dołki kopie...

Pierwsza przeczytana dzisiaj wiadomość i już mam o czym pisać. Za to zagranie 1:0 dla Borisa Tadića , trzeciego prezydenta Republiki Serbii . Zatem przejdźmy do rzeczy (lub też ad rem , jak kto woli) Prezydent Boris Tadić skierował w czwartek (11.9) list do wszystkich państw członkowskich ONZ, w którym prosi o poparcie inicjatywy skierowania przez Zgromadzenie Ogólne ONZ wniosku do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (ICJ) o zbadanie legalności secesji Kosowa. [1] A czemu - moim zdaniem - jest to świetne zagranie? Po pierwsze prezydent Serbii w swojej wypowiedzi zdecydowanie odciął się od siłowych prób rozwiązani kwestii niepodległości Kosowa . Jednocześnie Tadić wyklucza w liście do członków ONZ zastosowanie przez Belgrad siłowego rozwiązania problemu Kosowa, lub wprowadzenie wobec Prisztiny sankcji ekonomicznych. Zdaniem prezydenta, Serbia może walczyć o Kosowo tylko pokojowymi i dyplomatycznymi środkami. [1] Nikt nie będzie mógł mu zarzucić, że działa wbrew prawu międzynarod...

Od przybytku głowa też może zaboleć.

Od przybytku głowa jednak też czasami zaboleć może (a co za dużo to i świnia nie chce, jeżeli już jesteśmy przy starych polskich powiedzeniach). Przeszukując Internet jak zwykle wygrzebałem parę informacji, które w jakiś szczególny sposób mnie zainteresowały, ale chcąc opisać wszystko, musiałbym spędzać całe dnie przed monitorem komputera. A już i teraz poświęcam na to zbyt dużo czasu. Także na początek informacje w skrócie. Cóż tam, panie, w polityce? [1] Ano, bez zmian. Rosjanie wyjadą z Gruzji najpewniej " za ruski miesiąc ", za to w Polsce szykuje nam się kolejny cud made by Donald Tusk i Przyjaciele. Rząd postanowił ostro wziąć się do roboty (sic!) i w październiku - w ciągu jednego miesiąca - przez Sejm i Senat chce "przeciągnąć" (przepchnąć? przeturlać?) 120 ustaw [2] . Jakby nam już w tym momencie brakowało w Polsce bubli prawnych. Nic, tylko postukać się w czoło i podpowiedzieć PO zmianę specjalistów od PR , bo ci obecni najwidoczniej wypalili się już z...

Początek końca Unii (?)

Wczorajszy nadzwyczajny szczyt UE to przykład cudu, jakiego chyba nawet sam Donald Tusk nie potrafi dokonać. Otóż jedną z konkluzji wczorajszych wydarzeń może być to, że wszyscy są zwycięzcami (ach, żeby i na Olimpiadzie takie rzeczy były możliwe...). Zachód Europy cieszy się jak dziecko, bo " Unia Europejska przemówiła jednym głosem ". Osiągnięcia szczytu jako " poważny sukces " oceniają również Prezydent Lech Kaczyński oraz Premier Donald Tusk [1] . Tymczasem (jak wynika z relacji prasowych) najpoważniejszym w skutkach działaniem, jakie jest możliwe do zastosowania względem Rosji, jest odłożenie negocjacji w sprawie strategicznego partnerstwa Unia - Rosja. Co to wszystko tak naprawdę może oznaczać? To, że na żadne zdecydowane działania w stosunku do Rosji Unia jako całość się nie zdobędzie, zaś jedyną formą aktywności Wspólnoty będą kolejne szczyty i mniej lub bardziej buńczuczne deklaracje przywódców poszczególnych państw. Przecież trzeba jakoś wyważyć między ...

Złośliwość rzeczy martwych

Nawet dziecko wie, że jak się o coś dba, to trzeba to od czasu do czasu przejrzeć i naprawić. Trzeba być naprawdę naiwnym człowiekiem aby wierzyć, że taka konieczność dotyczy wyłącznie rzeczy codziennego użytku, takich jak samochody czy komputery. Otóż kwestia ta dotyczy również infrastruktury, o której na co dzień najzwyczajniej w świecie nie pamiętamy. Ot, na przykład rurociągów. I tak się składa, że zupełnie dziwnym zrządzeniem losu jutro, to jest 2 września od godz. 14:00 (dzień po nadzwyczajnym szczycie UE w sprawie Rosji, co również jest zupełnym przypadkiem) zarządzający rurociągiem "Jamał" panowie z Gazpromu postanowili - oczywiście w trosce o dobro swoich konsumentów - wyłączyć tenże rurociąg celem przeprowadzenia niezbędnego remontu. Nie ma się o co szczególnie martwić, bo rurociąg wznowi swoją pracę już dwa dni później (4 września, o godz. 22:00), chociaż - niestety, zapewne z przyczyn technicznych - przesył surowca odbywać się będzie w ograniczonym zakresie (do 5...

O Gorzowie W., co wielkim światem ponoć nie jest

Na świecie dużo się dzieje. Niektórzy zapowiadają, że będą "bronić Gruzji do upadłego" [1] (chciało by się rzec - do ostatniego podmuchu rosyjskiego gazu..). Nie od dziś przecież wiadomo, że liczne kraje Wspólnoty mają swoje interesy, które - delikatnie mówiąc - mogłyby być zagrożone po naciśnięciu Rosji na odcisk (Rosja wtedy też może na coś nacisnąć, i co dalej?). Właśnie zobaczyłem informację o tym, że UE nie nałoży sankcji na Rosję [2] , także wszelkie moje domysły się potwierdzają. Inną ważną informacją dnia dzisiejszego jest fakt, że prezes NBP , pan Sławomir Skrzypek będzie miał nowy (ponoć służbowy) samochód [3] . Ale żeby za nudno nie było, jego maszyna ma kosztować 350 tys. złotych. Parafrazując stare, dobre, polskie powiedzenie - " Poznasz ważnego po furze jego " (nie trzeba chyba dodawać, że samochód ten - jak i reszta floty samochodowej dla NBP - będzie sponsorowany przez organizację charytatywną "Budżet publiczny"). Pisałem jakiś czas t...

Rosyjska lekcja konsekwencji

Z zainteresowaniem obserwuję to wszystko, co dzieje się w polityce międzynarodowej od wczoraj, kiedy to prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew uznał niepodległość dwóch separatystycznych republik gruzińskich, Osetii Południowej oraz Abchazji . Głosy na prawie całym świecie są zgodne - działanie prezydenta Rosji stanowi naruszenie prawa międzynarodowego. I jak najbardziej się z tym zgadzam. Czekałem również na reakcję polskiego rządu w tej sprawie. W oświadczeniu polskiego MSZ czytamy: Oświadczenie MSZ w związku z uznaniem przez Federację Rosyjską niepodległości Osetii Południowej i Abchazji 2008.08.26 Polska jednoznacznie opowiada się za poszanowaniem integralności terytorialnej Gruzji. W dalszym ciągu czekamy na pełną realizację sześciopunktowego planu Sarkozy-Miedwiediew, którego ostatni punkt mówi o konieczności międzynarodowej dyskusji na temat przyszłego statusu Osetii Południowej i Abchazji oraz rozwiązań, które zagwarantują trwałe bezpieczeństwo w regionie. Uważamy, iż wszystkie...

Ciekawe czasy

" Wycofywać się jak Rosjanin z Gruzji. " - chyba można już uznać, że jest nowe powiedzenie, które przy odpowiednich zabiegach może na stałe zagościć w słowniku języka polskiego. Tak jakby już wyszli, a jednak nadal tam są. Kiedy coraz więcej polityków zaczyna się zastanawiać nad możliwością wybuchu nowego konfliktu zbrojnego na skalę świata, mi w głowie kołacze się jedna myśl - chcieliście, to teraz macie. Sytuację taką przepowiadało wielu specjalistów od spraw międzynarodowych już w lutym tego roku, kiedy prawie wszyscy (na pewno z wyjątkiem Serbów) entuzjastycznie witali nowe dziecko amerykańskiego boju o wolność i niepodległość narodów świata, Republikę Kosowa (oczywiście w gronie szybko uznających niepodległość musiała znaleźć się również Polska, bo jak [1] ). A teraz nagle wszyscy się dziwią, że Rosja wykorzystuje ten fakt do prowadzenia własnej gry. Dmitrij Rogozin porównuje aktualną sytuację do tej, jaka miała miejsce w Europie w 1914 (co więcej ma nadzieję, że Miche...