Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą szacunek

Nauczymy się kochać. Przestaniemy się bać.

nie musimy się katować nienormalną sytuacją nauczymy się kochać przestaniemy się bać życie stanie się muzyką i stanie się to co ma się stać więc nie pytaj o nic i nic nie mów więcej niech płonie ten ogień coraz goręcej nauczymy się kochać przestaniemy się bać życie stanie się muzyką i stanie się to co ma się stać Wierzysz? Czy Twoja wiara rozbiła się jak butelka, złamała jak zbyt słabe drzewo, oberwała kamieniem wlatującym przez tłukącą się szybę i straciła przytomność, wykrwawiając się na prawdziwie polskim bruku? Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce Wciąż było mało i ciągle chciał więcej I wciąż nie starczało, ciągle było brak Ciągle bolało, że ciągle jest tak Strach nie pozwalał głośno o tym mówić Strach nie pozwalał kochać się i śmiać Strach nakazywał opuścić w dół oczy Strach nakazywał cały czas się bać Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający Tacy zmęczeni i tacy cierpiący Przeklinający swój codzienny los Słyszałem także taki głos Jeszcze b...

Uliczna (sub)kultura strachu

Właściwie już nawet sam nie wiem, ile razy miałem taką sytuację. Jadę rowerem, przede mną ( vis-à-vis ) osoba / osoby z małym dzieckiem. Nagle "zorientowanie się w sytuacji", nerwowe przyciągnięcie dziecka do siebie, czasami dość głośne "uważaj, rower jedzie", "patrz przed siebie", "zejdź z drogi". Nie pozostaje mi w zasadzie nic więcej, jak tylko uśmiechnąć się do mijających mnie pieszych z maluchem i nieśmiało uśmiechnąć się, z nieukrywanym uczuciem zakłopotania. Niezmiennie, za każdym razem. Stałem się -- wbrew swojej woli -- uczestnikiem jednej z pierwszych lekcji "wychowania komunikacyjnego" tego młodego człowieka. Oto ja: rowerzysta, szybki, większy, "silniejszy", "ustąp mi miejsca". Oto on: pieszy, wolniejszy, "narażony na obrażenia, które mu niechybnie zafunduję, jeśli tylko nie zejdzie mi z drogi". Za chwilę pewnie pytanie "a gdzie ja jeżdżę, skoro mi dzieci prosto spod kół zabierają...

Dziel i rządź v 2.0

Od kiedy wiosna strzeliła nam wojną , jak śpiewają od dość dawna Wesoło-Smutni [ tak, nadal lubię czasami się przy nich posnuć ], robi nam się kolejna wojenka podjazdowa. Co prawda bombami nam jeszcze nie puchną stragany , ale jako żywo przypomina mi to starą strategię Zarządu Destrukcji, o której pisał gotmucha w listopadzie zeszłego roku . Divide et impera . I gdyby nie to, że "afera" w miarę szybko się rozchodzi po kościach, po obu stronach widać wolę porozumienia [ Ro / Ro ] i w ogóle peace&love , pomyślałbym że rolkarze są sterowani. Serio. [ jako osobnik żyjący ponad ćwierć wieku w Polsce muszę mieć we krwi jakąś domieszkę uwielbienia dla teorii spiskowych, nie sądzicie? ] Właściwie sporo napisała Ola zwana Hyc ubiegając mnie (ale jej za to płacą, także wszystko w normie), dlatego pozostaje mi zająć w tej sprawie swoje stanowisko, a z pewnych względów "się czuję". Jako pieszy, rowerzysta, użytkownik MPK i incydentalnie [ z wyboru ] kierowca. P...

W ramach życzeń

Nadszedł ten czas, w którym większość ludzi łapie pewna zaduma nad istotą Rzeczy. Dla jednych to święty czas Narodzin Mesjasza, dla innych czas długoweekendowego wypoczynku, czas spotkań z rodziną albo czas odklepania dorocznego rytuału bożonarodzeniowego. Dla każdego jest to jakiś czas. Przyjęło się też składać w tym czasie życzenia. Osobiście wychodzę z założenia, że każdy czas na życzenie innym ludziom czegoś dobrego jest dobry, także i Boże Narodzenie można uznać za taką okazję. Mógłbym Wam życzyć -- i życzę też -- tego, co dzisiejszego wieczoru jeszcze nie raz usłyszycie. Zdrowia, szczęścia (chociaż każdy zrozumie je inaczej), sukcesów w życiu prywatnym ( niedefiniowalne ) i zawodowym ( łatwiejsze do zdefiniowania ). Ale wolę przesłać Wam (i sobie zarazem) w tym czasie inną wiadomość. Wiadomość, o której warto będzie pamiętać co najmniej do czasu następnego Bożego Narodzenia ( chyba że nie doczekamy ), kiedy może ktoś znów Wam o niej przypomni. Sebastianie, dzię...

Niepodległa poległa.

Z dzisiejszego dnia relacji będzie najpewniej pod dostatkiem. Każdy inaczej przedstawi "swoją" wersję, każdy ogłosi zwycięstwo, każdy będzie uważał, że co prawda były zamieszki, ale to wina "drugiej strony". Inna sprawa, że media jak zawsze wybrały dla swoich wiernych (tele)widzów te najbardziej soczyste kawałki, dlatego być może tylko na regionalnych portalach zobaczymy uśmiechniętych ludzi z biało-czerwonymi flagami, zgodnie świętujących Dzień Niepodległości . Rękami części narodowców, rękami części antyfaszystów, rękami części reporterów -- dzisiaj znów [jako naród] -- przegraliśmy. Prawdziwych strat dzisiejszego dnia nie da się policzyć. Dzisiaj znów Niepodległa poległa. A my razem z nią. Republika - Nie pytaj o Polskę .

"Pozytywnego coś, pozytywnego..."

Już jakiś czas temu miałem coś napisać, ale nawał zajęć + brak czasu + chęć odpoczęcia od wszystkiego , robią jednak swoje. Dzisiaj postanowiłem się wreszcie zebrać i napisać jakąś wiadomość, żeby nie było, że mamy na pokładzie trupa (w zależności od upodobań, dotyczy bloga lub mnie). Pojawiło mi się w głowie kilka tematów, może niektóre nawet uda się w najbliższym czasie zrealizować (już słyszę te okrzyki powszechnego huraoptymizmu ;-)), ale i z tych aktualnych miałem dylemat, co wybrać. Najpierw na tapetę wpadł mi tak przeze mnie lubiany Prezydent Francji, Nicolas Sarkozy i jego wdzięczne pomysły. O odcinaniu od sieci za ściąganie nielegalnych plików z Internetu, które miało by być wprowadzone w całej Unii Europejskiej, zapewne już przeczytaliście [1] . Co bardziej złośliwi zauważają, że pomysł taki narodził się jakiś czas po ślubie Sarkozy'ego z niejaką Carlą Bruni (zaś związek przyczynowo-skutkowy znajdzie sami ;-) ). Na uwagę również zasługuje fakt, jak bardzo Pan Prezydent...

Niezależni.org [ku pamięci]

Wpis zdecydowanie okazjonalny, chociaż lepiej by było (w moim - jak również kilku[nastu] innych ludzi mniemaniu - gdyby takiej okazji nigdy nie było). Dzisiaj swoją działalność kończy miejsce dla mnie szczególne, przez długie lata utożsamiane z moim "internetowym domem", adresem, pod którym zawsze czułem się "u siebie". Zaczęło się kilka dobrych lat temu, kiedy kidzior (Marek Karcz) wpadł na pomysł zorganizowania strony do Listy Niezależnych Radia Łódź. Najpierw współpraca z Radiem Łódź, później przejście na własną rękę, wiele recenzji, informacji o koncertach (początkowo głównie z Łodzi, później pojawiały się informacje z Pabianic, Bełchatowa, Piotrkowa Trybunalskiego - aż w końcu nawiązano współpracę z jednym z krakowskich klubów..). W końcu organizowanie koncertów pod własnym szyldem (z banerem, który zaginął w akcji..), zloty bardziej i mniej świąteczne, ale zawsze w dobrych humorach i z niezapomnianymi akcjami. Dzieliło nas czasami prawie wszystko, łączyło zami...

Casse-toi pov'con

Zdążyliśmy już przywyknąć do polskiego "Spieprzaj, dziadu!" Lecha Kaczyńskiego , a tekst ten - ujmując sprawę nieco patetycznie - na stałe zagościł w leksykonie polskich myśli politycznych którejkolwiek RP. Hasła na Wikipedii również się doczekał, a jakże. Do tej pory pamiętam, jak wielkie było oburzenie oraz dyskusja na temat wolności słowa, dopuszczalności obrazy głowy państwa (i sensowności ścigania winnego, który z nieznanego nikomu człowieka stał się gwiazdą telewizyjną, zapraszaną do programów TVN - o ile się nie mylę). Oczywistym dla wszystkich było również, że takie nieposzanowanie wolności obywatelskiej jest możliwe jedynie w Kraju nad Wisłą, bo reszta świata zachodniego dawno ma za sobą takie zabawy w ciuciu-babkę z biednym obywatelem, któremu niemal wszystko wolno. Dzisiaj przeszukując wiadomości trafiłem na artykuł, który spokojnie może odstawić takie bajki na swoją półkę (swoją drogą - z tym artykułem też jest ciekawa historia, ale o tym na końcu; na razie skup...

Ekumenizm

Wśród kilku miejsc w Internecie, które obserwuję dość regularnie od jakiegoś czasu znajduje się strona ekumenizm.pl . W ostatnich dniach na tym portalu ukazały się dwie wiadomości, które skłoniły mnie do pewnej refleksji. Pierwszą wiadomością (przy której tytule - z przyczyn, których mogę się jedynie domyślać - autor pofatygował się o postawienie wykrzyknika) jest to, że przyjmowanie sakramentu komunii przez ewangelików w kościele katolickim to wyjątek, a nie reguła (cytując tytuł dokładnie: " Komunia dla ewangelików? Wyjątek, a nie reguła ! [1] ). W artykule mowa jest o tym, jak to w wywiadzie udzielonym dziennikowi Frankfurter Allgemeine Zeitung kardynał Walter Kasper (przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan ) ustosunkowuje się do udzielania komunii ewangelikom. Skrótowo mówiąc jest to raczej nie możliwe, jednak w pewnych sytuacjach " przyjmowanie przez ewangelików Komunii Świętej w Kościele Rzymskokatolickim jest uzasadnione ". W sumie po...

O buczeniu, czyli rzecz o Władysławie Bartoszewskim

Generalnie jestem przeciwnikiem "kopiowania" tekstów z innych blogów, dlatego też przypadek ten będzie z pewnością jednym z nielicznych wyjątków na moim blogu. Ale tekst ten jest na tyle dobry, że zdecydowałem się to zrobić (a nie ma sensu, żebym powielał te myśli, bo stanowiłoby to wyłącznie nieudolne kopiowanie własności intelektualnej pierwotnego autora). Tekst ten zamieszczam z ubolewaniem, bo dotyczy jednej z nielicznych osób, które w polskim bajorku politycznym wydawały mi się jasnym punktem, jednym z nielicznych autorytetów , jednym z nielicznych, do których miałem zaufanie, co do intencji ich działań. Cóż mogę napisać, zawiodłem się mocno na panu, panie profesorze. Nadal uważam pana za jednego z bardziej zasłużonych, żyjących współcześnie Polaków, ale nie jest to już ten sam szacunek, jakim darzyłem pana wcześniej. Szkoda. [tekst zamieszczony poniżej został napisany przez gprzezdz , pochodzi z bloga "Trochę z boku" ; adres: trochezboku.salon24.pl ; niest...

Mocne kompleksy

OK, przyznaję się bez bicia - lubię patrzeć na ładne kobiety. Tak się składa, że jestem heteroseksualnym facetem ze wszystkimi tego konsekwencjami - a że to wszystko już tak zostało zaprogramowane, że kobiece wiosenne "zrzucanie ubrań" może się tylko podobać...;-) ja nie narzekam. Ale (przynajmniej w moim odczuciu) czym innym jest podziwianie piękna kobiecych wdzięków (czy to na ulicy, czy na ładnym zdjęciu - także na akcie), a czym innym jest bezczelne robienie z kobiecego ciała towaru eksportowego. Bo inaczej pewnych rzeczy nazwać nie potrafię. Jak prawie co dzień przegrzebywałem sieć w poszukiwaniu interesujących mnie informacji (muszę przy tym zawieść jednego pana - jednak Internauci nie tylko oglądają pornosy i piją przy tym piwo [1] ). Trafiłem na stronę internetową Dziennika i co zobaczyłem? Nową reklamę sieci MOBILKING (skądinąd znanej z dość oryginalnego podejścia do kobiet). A co też wymyśliła "najbardziej męska ze wszystkich męskich sieci"? Specjalnie zro...

Bo toaleta jest moja, P-R-Y-W-A-T-NA

Jak donosi dzisiejsza Gazeta.pl, tak właśnie dostępu do toalety broni... właściciel Restauracji Antycznej w Sławie . Przytoczyłem na początku te bardziej delikatne słowa krewkiego biznesmena, bo jak czytamy teksty w stylu To nie jest restauracja dla jakichś ku..w. Wyp...j stąd. I pamiętaj, s..j tam, gdzie jadłaś (...) [1] również się zdarzają. I nie było to przywitanie namolnego gościa, który po raz kolejny stara się sprofanować toaletę "antyczną" swą niegodną osobą, ale Kustosza (Kustoszkę?) Biblioteki Uniwersyteckiej w Zielonej Górze , która - według doniesień gazety - grzecznie zapytała się o możliwość skorzystania z toalety, oferując przy tym zapłatę. Ta właśnie pani przywitana została z tym podziwu godnym wyczuciem smaku i taktu. I nie był to ponoć wyjątek. Pytanie burmistrza o interwencję w tej sprawie (bo taki wątek również przewija sie w dalszej części artykułu) jest rzeczywiście zupełnie bezsensownym pomysłem. Bo co miałby zrobić taki człowiek? Wydać zarządzenie o ku...

Coś, co było przed tolerancją...

Co myślisz widząc muzułmanina rozkładającego sadżdżadę, zwracającego się twarzą w stronę Mekki, odmawiającego salat, rytualną modlitwę? Pewnie to egzotyka, coś rzadko spotykanego - oryginalnego. Jego modlitwa jest nakazem Koranu, więc ją praktykuje. A co myślisz widząc żyda stojącego pod Kotel ha-Maarawi (Ścianą Płaczu), pobożnie "kiwającego się" i wspominającego w modlitwach świetność świątyni, przed której pozostałością teraz stoi? Podczas modlitwy kultywuje wielowiekową tradycję swojego narodu, któremu Bóg w dawnych czasach objawił swe przykazania, dał Prawo i prowadził przez pustynię. Zastanawiam się też czasami, co myślisz, gdy widzisz katolika klękającego przed monstrancją czy wykonującego znak krzyża przed świątynią, którą właśnie mija. Zastanawiam się, czy nie uśmiechniesz się pod nosem, czy przez głowę nie przechodzą Ci slogany o " ciemnogrodzie " czy " zacofaniu "... Możliwe, że patrzysz z pewnym zdumieniem i podziwem na modlącego się pięć razy ...