Przejdź do głównej zawartości

Gdzie dwóch, tam trzeci... czyli kto?

W politologii funkcjonuje pojęcie koabitacji (lub też kohabitacji; od francuskiego słowa cohabitation - współzamieszkiwanie). W Polsce z taką sytuacją spotykamy się już nie po raz pierwszy, jednak chyba pierwszy raz wywołuje ona aż takie emocje (co prawda większość z nich - oprócz uczucia zażenowania i rozgoryczenia - dotyczy wyłącznie polityków, ale zawsze to coś). Pojawiały się pomysły na zmianę tego stanu rzeczy [1], ale - przy braku zaskoczenia wszystkich obserwujących - rozwiązanie konfliktu wyłącznie generuje kolejny konflikt.

Jak trudno jechać na jednym wózku, który teoretycznie jedzie w jedną stronę, ale chyba zupełnie innymi torami (chociaż momentami mam też poważne wątpliwości, czy oby na pewno chodzi o jeden wózek...). Każdy powód jest dobry, żeby się trochę pokłócić i pokazać, kto tu ma więcej racji. A to trzeba wybrać jakieś miejsce na podpisanie ważnej umowy [2], a to trzeba pokazać się w telewizorni i jak mąż opatrznościowy przekazać narodowi kilka słów ku pokrzepieniu serc [3]. Ba! Zapewne nie mniej ważne jest także to,czyj wniosek wpłynął pierwszy do instytucji na ul. J.P. Woronicza 17 w Warszawie. Przecież trzeba jakoś te dwa orędzia wyemitować - a zupełnie przypadkowo czas obu został wyznaczony na godz. 20:00. W tej kwestii udało się znaleźć jednak rozwiązanie, które podyktowane jest "porządkiem konstytucyjnym" (i znowu ta niedobra konstytucja). Nie ma jednak o co się tak martwić, przecież mamy (jeszcze [4]) dwa programy publicznej telewizji - przy dwóch wystąpieniach w jednym czasie telewidz miałby możliwość obejrzenia wyłącznie jednego z nich - wybór podyktowany byłby własnym sumieniem oraz orientacją polityczną - i nie byłby narażony na oglądanie politycznego przeciwnika (w innej sytuacji jeszcze jakiś diabeł albo inne szatany by podkusiły... i na co to komu).

A nie od dziś wiadomo przecież, że reklama jest dźwignią handlu - zaś naszym politykom może brakować wielu rzeczy, ale napewno nie zabraknie specjalistów od marketingu politycznego (w tym miejscu serdecznie pozdrawiam znajomych z WSMiP na UŁ). Wydaje się jednak, że w całym tym zamieszaniu obaj konkurencji zapomnieli o starej, sprawdzonej zasadzie - gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. A przecież przysłowia są mądrością narodu, nieprawdaż? Jednak pytanie o to, kto w tej sytuacji będzie tym trzecim, pozostaje jak dla mnie nadal otwarte... I nie wydaje mi się, aby odpowiedzią na nie było słowo "Państwo".

Post scriptum
Z zainteresowaniem czekam na dzisiejszy wieczór, godzinę 20:00, żeby posłuchać, co też takiego ważnego mają mi do powiedzenia ci dwaj panowie (w końcu powaga chwili wymaga przesunięcia amerykańskiej [sic!] komedii "Przygoda na rybach", TVP 1, godz. 20:25, lub też polskiego tasiemca "Oficerowie", TVP 2, godz.20:10). Po "Twisterze" wyemitowanym w zeszłą sobotę,TVP SA po raz kolejny wpasowuje się niemal idealnie z ramówką w aktualną sytuację w kraju (tym razem jednak zdecydowanie nie będzie musiała przepraszać [5]).

Post scriptum po Post scriptum, czyli szaleństwo na całego...
Okazuje się, że dziś jednak będzie tylko jedno orędzie [6]. No cóż... Parafrazując słowa nieocenionego i niezapomnianego Kazimierza S. "w tym całym bałaganie jedno wiem na pewno..." [7] ...że znowu będzie awantura.

Źródła:
[1] Gazeta.pl, Sikorski: Ustawa kompetencyjna nie powinna wiązać rządkowi rąk [dostęp: 19.08.2008]
[2] Gazeta.pl, Rice przyjeżdża do Warszawy [dostęp: 19.08.2008]
[3] Gazeta.pl, Prezydent wygłosi kontrorędzie [dostęp: 19.08.2008]
[4] Gazeta.pl, PO chce sprzedaż jeden kanał TVP i zlikwidować TVP Info [dostęp: 19.08.2008]
[5] Beata Łabutin, Gazeta.pl, TVP przeprasza za Twistera po trąbie powietrznej [dostęp: 19.08.2008]
[6] Gazeta.pl, Dziś jedno orędzie - premier rezygnuje z wystąpienia w TVP [dostęp: 19.08.2008]
[7] Kazik Staszewski, Mars napada (album Melassa)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask

Żartom na temat kręgosłupa moralnego (czy, jak to określił poseł Bartosz Arłukowicz, kręgosłupa polityczno-moralnego [ 1 ]) Jarosława Gowina nie było końca. Co prawda panowie Arłukowicz i Trzaskowski pokłócili się o to w kontekście "przechodzenia z partii do partii", ale szantaż Jarosława " głosowałem, chociaż się z tego nie cieszyłem " Gowina w sprawie wyborów prezydenckich w 2020 r. przejdzie do historii polskiej polityki. Wystarczyło jednak poczekać do końca I tury wyborów prezydenckich, w których Konfederacja  popierająca Krzysztofa Bosaka wykręciła nadspodziewanie dobry wynik (chociaż kto uważnie obserwował ich kampanię nie powinien być tym aż tak bardzo zaskoczony), żeby usłyszeć całą symfonię chrzęstu pękających kręgosłupów w szeregach Platformy Obywatelskiej / Koalicji Obywatelskiej od gwałtownego skrętu w prawo. Warto zachować tę chwilę w pamięci potomnych -- kiedyś z pewnością do tego wrócimy. Zaczęło się od tweetów (sztabu) Rafała Trzaskowskiego, produkow...