Przejdź do głównej zawartości

Zarabianie z klasą

Pewnego rodzaju fenomen związany z portalem nasza-klasa.pl jest już większości internautów dość dobrze znany i niemalże maksymalnie wyeksploatowany przez wszelkiego rodzaju socjologów, psychologów, policjantów (poszukujących przez portal sprawców przestępstw lub też umieszczających na niej swoje zdjęcia razem z kolegami z tajnych oddziałów służb mundurowych) i tłumy odwiedzających go każdego dnia. Jednak moim zdaniem warto poobserwować go również od strony ekonomicznej - istnieje już (jak na warunki szybko zmieniającego się internetu i gustów internautów) dość długo, a mimo to jego twórcom nadal nie brakuje pomysłów na to, jak ściągać z jego użytkowników kasę. Na chwilę obecną rejestracja oraz korzystanie z podstawowych usług portalu (znajdowanie znajomych, dodawanie swojego profilu do szkół, grupy dyskusyjne) nadal są bezpłatne, ale w dość szybkim tempie rozwija się ilość funkcji dodatkowych, z których - patrząc po liczbie ich użytkowników - portal musi czerpać niemałe korzyści (np. dodawanie "obrazków" pod profilami znajomych). Twórcy portalu zadbali również o dość szeroką współpracę z innymi "internetowymi bytami" - w ostatnim czasie nawiązano współpracę z wrzuta.pl oraz allegro.pl (połączenie profili z obu portali). Z pewnością pomocne dla portalu jest to, że głównymi grupami, korzystającymi masowo z funkcji dodatkowych są dzieci oraz młodsza młodzież - znajdujące się we wczesnym okresie socjalizacji, dla których portale społecznościowe stają się powoli głównymi ośrodkami kreowania własnego wizerunku w grupie rówieśniczej.

Raz na jakiś czas pojawiają się grupy, które masowo rozsyłają wiadomości typu "nie płacę na naszej-klasie" czy "stop komercjalizacji naszej-klasy" (co dla mnie jest swego rodzaju kuriozum, bo portal ten należy traktować jak każdą inną spółkę nastawioną na zysk, a chyba wielu z tych ludzi nie za bardzo rozumie, na czym polegają podstawowe prawa gospodarki wolnorynkowej). Znakiem rozpoznawczym osób przyłączających się do takich akcji jest umieszczanie w profilu - w miejscu zdjęcia - obrazka z hasłem nawołującym do bojkotu n-k. Jednak patrząc na rozwój portalu trudno uwierzyć w jakieś doniosłe znaczenie podobnych gestów. Poza tym osoby dodające takie informacje do swoich profili nadal korzystają z usług portalu - a o to przecież chodzi jego twórcom...

Ze swej strony wyrażam uznanie na twórców portalu za dużą liczbę pomysłów na jego rozbudowę (które często okazują się "strzałem w dziesiątkę" - patrząc po zainteresowaniu nimi użytkowników), którymi co jakiś czas mnie zaskakują. Na pewno będę obserwował, co będzie dalej...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Kto czyta książki, ten żyje podwójnie. Lub też nie.

Jak miał niegdyś stwierdzić Umberto Eco „kto czyta książki, żyje podwójnie”. Był w tym znacznie bardziej umiarkowany od Józefa Czechowicza , według którego „kto czyta - żyje wielokrotnie. Kto zaś z książkami obcować nie chce - na jeden żywot jest skazany”. Pisarze nie założyli, że czytając można równie dobrze żyć tylko życiem własnym, wciąż tak samo ubogim, jak "przed lekturą". Opcjonalnie też można czytając nie żyć wcale, wegetując i w lekturze się zatracając (czy życie li tylko "literckie" nadal możemy nazywać życiem...?). Niech te niedopowiedzenia Umberto Eco i Józefa Czechowicza, te myśli niepełne, choć wyrażone z nieuzasadnioną niczym pewnością, pod którymi tak wielu lubi się podpisywać, będą ostrzeżeniem - żeby zarówno życie "prawdziwe", jak i "literackie" traktować z odpowiednią rzeczy powagą i znaczeniem. Niech się te życia przenikają, uzupełniają, dając w rezultacie nie życie "podwójne" lub nawet "wielokrotne", ale ż...