Przejdź do głównej zawartości

Grzech krytycznego myślenia

Wszelkie kongresy z Nowej Huty zostawiam na boku, bo powiedzieć można wszystko (tym bardziej, gdy jest to podyktowane jedynie chęcią polepszenia sobie sondaży; pamiętajcie - od dzisiaj to nie wstyd być wykształciuchem, bo wolą Pana Przewodniczącego wykształciuchy już nie są "be"). Za chwilę rozgorzeje nam też kolejna wojna o finansowanie partii politycznych w Polsce [1] - może kiedyś przy okazji napiszę o tym coś więcej; wspomnę tylko, że tym razem jestem jednak po stronie PiS, czyli co najwyżej ograniczeniu środków idących na partie z budżetu państwa, nie zaś całkowitej zmianie finansowania. O "nowych" ruchach na lewicy nawet nie ma sensu wspominać (po raz kolejny). Jeżeli ktoś spragniony, zapraszam do wpisu Reanimacja zombie. Najświeższy pomysł to utworzenie ruchu społecznego "Porozumienie dla przyszłości" [2] (ruch społeczny: chyba właśnie tak będą się teraz nazywały nowo powstałe partie polityczne - bo na samą nazwę "partia" zapewne większość potencjalnych wyborców reaguje co najmniej alergicznie). Nazwiska Ojców Założycieli jakoś takie znajome. Ale i nie o tym ma być ten post.

W ostatnim czasie zapadła mi w pamięć wiadomość z portalu Onet.pl na temat artykułu zamieszczonego w Naszym Dzienniku. Dziennikarze tego nomen omen dziennika skupili się na wypowiedzi Bogdana Borusewicza, który

(...) przedstawiając siebie jako członka Kościoła, zarzucił Ojcu Świętemu, że "odchodzi od linii, którą nakreślił i realizował Jan Paweł II" i "popełnia błąd za błędem" [3]

Jak należy to rozumieć? Bycie katolikiem oznacza całkowity zakaz krytykowania papieża? Ot, wystarczy cichym i pokornym być, przyjmując bez żadnej krytyki wszystkie decyzje Głowy Kościoła (uwaga: osoby co wrażliwsze, posługujące się własnym rozumem do analizowania otaczającego je świata, są proszone o jego wyłączenie - rozumu, nie świata oczywiście).

Właściwie do tej pory próbuję rozgryźć, co wynika z cytowanej w dalszej części artykułu wypowiedzi ks. prof. Waldemara Chrostowskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który użył pięknego, lecz niewiele mi mówiącego pojęcia: "wsłuchiwanie się w głos Kościoła".

Jeżeli marszałek deklaruje się jako człowiek, który przynależy do Kościoła, to powinien wiedzieć, iż powinnością wierzących jest wsłuchiwanie się w głos Kościoła - uważa kapłan. [3] (pogrubienie własne)

Mój problem polega na tym, że ostatnimi czasy - właśnie wsłuchując się w ten głos - nachodzą mnie różne wątpliwości dotyczące płynących ze strony Watykanu deklaracji (momentami nawet - wydawało by się - sprzecznych ze sobą). Być może tak jak marszałek Borusewicz popełniam jeden z grzechów, nie ujętych w oficjalnym zestawieniu siedmiu grzechów głównych - grzech krytycznego myślenia. Chyba, że mieści się to w zakresie przedmiotowym grzechu pierwszego - pychy. W takim razie pozostaje mi zanucić tak, jak śpiewała to kilka ładnych lat temu Pidżama Porno - "(...) twoja ignorancja czy moja pycha? Sam już tego dobrze nie wiem" [4].

Post scriptum (02.02.2009)

Trafiłem właśnie na tekst Marcina Wojciechowskiego "Czy papieża wolno ganić?". Zainteresowanych tematem odsyłam również do tej krótkiej lektury.

Źródła:

[1] Onet.pl, PO: odebrać partiom publiczne pieniądze, PiS: nie [dostęp: 01.02.2009]

[2] Onet.pl, Rosati inicjuje nowe ugrupowanie polityczne [dostęp: 01.02.2009]

[3] Onet.pl, "NDz": Borusewicz skrytykował Benedykta XVI [dostęp: 01.02.2009]

[4] Pidżama Porno, "Twoja generacja", płyta: Marchef w butonierce

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask

Żartom na temat kręgosłupa moralnego (czy, jak to określił poseł Bartosz Arłukowicz, kręgosłupa polityczno-moralnego [ 1 ]) Jarosława Gowina nie było końca. Co prawda panowie Arłukowicz i Trzaskowski pokłócili się o to w kontekście "przechodzenia z partii do partii", ale szantaż Jarosława " głosowałem, chociaż się z tego nie cieszyłem " Gowina w sprawie wyborów prezydenckich w 2020 r. przejdzie do historii polskiej polityki. Wystarczyło jednak poczekać do końca I tury wyborów prezydenckich, w których Konfederacja  popierająca Krzysztofa Bosaka wykręciła nadspodziewanie dobry wynik (chociaż kto uważnie obserwował ich kampanię nie powinien być tym aż tak bardzo zaskoczony), żeby usłyszeć całą symfonię chrzęstu pękających kręgosłupów w szeregach Platformy Obywatelskiej / Koalicji Obywatelskiej od gwałtownego skrętu w prawo. Warto zachować tę chwilę w pamięci potomnych -- kiedyś z pewnością do tego wrócimy. Zaczęło się od tweetów (sztabu) Rafała Trzaskowskiego, produkow...