Przejdź do głównej zawartości

Świat wg ZDiT cz. 3 (Drewnowska-Kasprzaka)

Zaledwie po jednym dniu wracamy na moje ulubione skrzyżowanie, na którym od wczoraj zaszły pewne zmiany.

We wpisie z 28 stycznia "Świat wg ZDiT cz. 2 (Drewnowska-Kasprzaka)" opisałem historię skrzyżowania, które po zdjęciu przycisków sterowniczych (detektorów dotykowych) stało się całkiem przyjaznym miejscem dla niezmotoryzowanych uczestników ruchu. Nagle któryś z naszych łódzkich ulubieńców od dróg i destrukcji pomyślał, że jest zbyt prosto i należy coś poprawić -- zamontował więc ponownie detektory, które wróciły zarówno na przejście dla pieszych jak i znajdujący się wzdłuż ulicy Drewnowskiej przejazd rowerowy. Jako że zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami stosowanie detekcji dotykowej dla rowerzystów jest niu niu, po dość szybkiej interwencji Pełnomocnika Prezydenta Miasta Łodzi ds. Polityki Rowerowej zdjęto detektory -- niestety tylko z części dla rowerzystów...

Proszę Państwa, oto Miś. Miś na miarę naszych czasów i możliwości. Oto po raz wtóry Zarząd Dróg i Transportu w najlepszym wydaniu, dbający o nasze bezpieczeństwo oraz komfort poruszania się. Nagrania znów mówią samo za siebie.

Pierwsze nagranie przedstawia sytuację na skrzyżowaniu z perspektywy rowerzysty jadącego wzdłuż ulicy Drewnowskiej w relacji W-E.



Co się od wczoraj zmieniło? Po pierwsze brak detekcji (jakiejkolwiek!) -- sygnalizacja świetlna zsynchronizowana z tym samym kierunkiem ruchu kołowego. Sygnalizacja dla rowerzystów przechodzi w czerwone niemal jednocześnie z sygnalizacją dla ruchu samochodowego. Da się? Da. Jednocześnie widać wyraźne wydłużenie cyklu światła zielonego dla rowerzystów (w stosunku do tego, co się na tym skrzyżowaniu działo zaledwie dzień wcześniej).
Co się w tym czasie dzieje z sygnalizacją dla pieszych? Nic.

Dobrze, nie było żadnego chętnego ani chętnej do przejścia ze sfery profanum (chodnik) do sfery sacrum (droga). Popatrzmy zatem co będzie się działo, jeśli pojawi się jakiś śmiałek (lub śmiałka? ;-) ) i -- o ludzka ignorancjo -- wciśnie zbyt późno magiczny przycisk, prosząc o czas na przekroczenie drogi.



Piesi pewnie podziękują nie raz Zarządowi za takie traktowanie -- w słowach niekoniecznie parlamentarnych.

Komentarze

ml pisze…
Kurcze blade, mam swoje pociechy w bursie bardzo blisko tego skrzyżowania. Muszę im powiedzieć, żeby uważały :)
nom ja też przekaże swoim dzieciom ;)

Popularne posty z tego bloga

Cenzura raportu Karskiego (zagadnienia żydowskie w kraju)

O tym wpisie myślałem już od czasu obejrzenia w kinie filmu Sławomira Grünberga " Karski i władcy ludzkości " (w mojej opinii film średni, w bardzo dużej części odtwórczy -- w pewnym stopniu film zmarnowanego potencjału, ale to już temat na inną okazję). W jakiś sposób jest to też nawiązanie to wcześniejszych postów z cyklu [wycinki z prasy] -- chodzi o przybliżenie czegoś, na co w internecie można pewnie gdzieś trafić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć gdzie szukać, po drugie zaś -- absolutnie się nie Googluje. Zacznijmy od tego, że Muzeum Historii Polski ma dwie podstrony poświęcone w całości osobie Jana Romualda Kozielewskiego , znanego powszechnie jako Jan Karski: Jan Karski. Niedokończona misja oraz Jan Karski - pakiet edukacyjny . Na tej drugiej stronie w dziale "Misja" znajdziemy treść raportów Karskiego -- dokumentów uważanych za jedno z najważniejszych polskich świadectw na temat Holocaustu (obok raportów Pileckiego ; czy to nie ciekawe, że zarówno ...

Kręgosłupy moralno-polityczne działaczy KO - Trzask i prask vol 2 [ 5 lat później ]

Patrząc na zdjęcie Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i Sławomira Mentzena, popijających piwo w ramach narodowej zgody ("Na zdrowie!" -- jak to zgrabnie ujął premier Donald Tusk, pomimo tego, że alkohol to przecież kulturowo zaakceptowana trucizna) , zaczął mi się układać i odtwarzać w głowie ciąg zdarzeń ostatnich 10 lat, jako ten długi marsz walki demokratycznych demokratów z narastającą falą autorytaryzmu w Polsce. Obraz ten przedstawiam nie jako ostrzeżenie, nie jako sugestię lub propozycję działania -- ale jako obserwację, którą każdy może sobie przeanalizować na własny użytek i wyciągnąć z niej własne wnioski. Poczuć się jak myrmekolog obserwujący przemieszczające się powoli mrówki - z tą złą informacją, że samemu również siedzi się w tym czasie w mrowisku. Rok 2015 W tym właśnie roku Bronisław Komorowski albo pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży, albo zdarzył się cud - i przegrał wybory z mało wówczas znanym Andrzejem Dudą. Wydawało się, że naczelny ...

Kto czyta książki, ten żyje podwójnie. Lub też nie.

Jak miał niegdyś stwierdzić Umberto Eco „kto czyta książki, żyje podwójnie”. Był w tym znacznie bardziej umiarkowany od Józefa Czechowicza , według którego „kto czyta - żyje wielokrotnie. Kto zaś z książkami obcować nie chce - na jeden żywot jest skazany”. Pisarze nie założyli, że czytając można równie dobrze żyć tylko życiem własnym, wciąż tak samo ubogim, jak "przed lekturą". Opcjonalnie też można czytając nie żyć wcale, wegetując i w lekturze się zatracając (czy życie li tylko "literckie" nadal możemy nazywać życiem...?). Niech te niedopowiedzenia Umberto Eco i Józefa Czechowicza, te myśli niepełne, choć wyrażone z nieuzasadnioną niczym pewnością, pod którymi tak wielu lubi się podpisywać, będą ostrzeżeniem - żeby zarówno życie "prawdziwe", jak i "literackie" traktować z odpowiednią rzeczy powagą i znaczeniem. Niech się te życia przenikają, uzupełniają, dając w rezultacie nie życie "podwójne" lub nawet "wielokrotne", ale ż...